sztukamruczenia blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: swierczek

…bywa wyzwaniem. Hi hi

 

Spokojny sen w domu pełnym kotów nie jest taki łatwy i nie trwa tak długo, jak by się chciało. Różne pokoty
są fajne, dopóki nie jest się tego pokotu częścią. Bez własnej woli
oczywiście, a raczej – bez pytania o zdanie. Koty najczęściej
zawłaszczają sobie najmiększe i najmilsze miejsca do spania, nie
wiedzieć czemu człowiek uznawany bywa za takie właśnie miejsce. Nie
mogłam tego zrozumieć 5 kilogramów temu tak samo, jak i dziś.

W naszym domu wyzwaniem nie jest tylko spokojny sen, ale również
spokojne przebudzenie. Rzadko się zdarza. Ostatnio najczęściej budzę
się, kiedy Rózik przebiega mi przez głowę. Tak jak to tylko on potrafi,
szybko i z przytupem. Jeśli nie budzi mnie Rózik, to na przykład Żwirek
przychodzi się przytulić i zwala swoje ośmiokilowe cielsko na mój bok
albo brzuch, a potem zaraz zaczyna ciumkać mi rękę. Misiek, jeśli uzna,
że trzeba się nim już zająć, wsadza mi łapkę w twarz i ziewa w nos. Na
dźwięk budzika zawsze uaktywnia się Bunkierek i leciiiiii poprzytulać
się do Wu. A jeżeli jest cicho i spokojnie, jeśli żaden kot nie biegnie,
nie udeptuje mnie, nie liże, nie mruczy w ucho…
Budzi mnie takie
dziwne uczucie, jakby ktoś wpatrywał się we mnie i wręcz świdrował mnie
wzrokiem…

WESOŁYCH (spokojnych, przyjemnych, radosnych, ciepłych, rodzinnych i przyjacielskich, mruczących) ŚWIĄT!

święta

Życzą Świerczek, Małpeczka, Gryzelda i Dźwiedź…

…oraz Szczuruś, Całka, Młody, Miś, Niespodzianka, Żwirek z Muchomorkiem, Rózik i Fredzia.

No i ja!

par1   par2

par3   par4

…i łóżkowe   loze2

Czy ktoś jeszcze śmie twierdzić, że jeden kot jest szczęśliwy?!

Wczoraj wieczorem ubyło nam. Kluska i Młoda pojechały do nowego domu – razem!
KluskaKluska
MłodaMłoda

Małpeczka (dawniej Mała Wu) wywinęła nam numer i półtora dnia przed planowaną przeprwadzką pochorowała się – miała gorączkę i wysokie leukocyty. Teraz muszę malutką kłuć, ale zastrzyki działają, bo Małpeczka ma świetny humor, bawi się i ma już apetyt. Co się odwlecze to nie uciecze, przeprowadzka będzie za tydzień (o ile wetka pozwoli). A z Małpeczką pojedzie też Zbój i będą dwa czarne koty, jeden wielki a drugi malutki.
Malpeczkamała Małpeczka
Zbójduży Zbój

Mandarynek, szalony rudzielec, czeka na wizytę przed-adopcyjną. Tymczasem szaleje po domu i rozmazuje się w oczach, jak to on.
MandarynekMandarynek

A na placu boju pozostają dwa duże, piękne i niekochane koty… Iglak i Świerczek nie mają szczęścia…
IglakIglak
ŚwierczekŚwierczek

Młoda i Kluska też na walizkach.

Czy one to wiedzą? Taka Kluska na przykład – jak tylko goście wyszli, wpakowała mi się na kolana i mruczała, mruczała, mruczała. Młoda przyszła się do mnie w nocy przytulić. Małpeczka przykleja się do mnie, a Zbój, którego niedawno oskarżałam o niechęć do mruczenia, popisuje się głośnym i głebokim wibrato.

Na pocieszenie zostaną nam Świerczek i Iglak. Świerczek, ktory zmyka przede mną jak przed diabłem, bo trochę chorował niedawno i musiałam codziennie go łapać i robić zastrzyki. Iglak, który patrzy na mnie spode łba i też zmyka przed dotykiem, ale popatrzeć i pozachwycać się pozwala. Koty dla koneserów – tylko czy tacy się znajdą?…

Najpierw, tak dla porządku przypomnę, że koty, o kórych (głównie) piszę tutaj, to koty dla których szukam domów. Obecnie dla siedmiu: dla Iglaczka, Świerczka, Młodej i dla czwórki małych indian.

A teraz ad rem.
Tyle tu napisałam złego o dwóch chłopakach spod tui… O Iglaczku, że tak dziczy, o Świerczku, że taki z niego tchórz. A tymczasem chłopaki przyszły się do mnie przytulić…
Iglak i Świerczek

A Świerczek kazał się miziać i drapać i w ogóle…
Świerczulo

Kochane, kochane tujowe chłopaki.

Każdy kotek ma swoje specyficzne potrzeby, czasem mocno pokręcone. Dla każdego kotka należy przygotować akcesoria, które te potrzeby zaspokoją, a kotka tym uszczęśliwią.

Świerczkowi do fajnego życia potrzebna jest piłeczka. Piłeczka musi być miękka, gąbkowa – bo Świerczek piłeczkę turla, gania, poluje na nią, ale też nosi ją sobie po mieszkaniu. A nosi ją w pyszczku, maszerując z wyrazem dumy i zadowolenia. Bo to jest jego piłeczka, sturlana, sponiewierana, ale jego! Miękka piłeczka ma jeszcze jedną zaletę w połączeniu ze Świerczkiem, otóż kiedy kotek ma fazę na zabawę w środku nocy, piłeczka z gąbki nie budzi sąsiadki z dołu. Jeśli coś ją budzi, to tupot Świerczka.

Nie będzie, bo – tadaaam! – Iglak i Świerczek dziś zostawili swoje bombki w lecznicy. O. Teraz już są – tadaam! – prawdziwymi, domowymi kocurami. Wykastrowanymi.

Tadaam!

Świerczunio zaczyna wracać do dawnej formy – już kilka razy znowu do mnie gadał i przyszedł nawet sam (!) się pomiziać. Tchórzyk jeden z oczami jak spodki, jak już się przełamie i da pogłaskać, to staje się rozkosznym kociakiem, wygina się, nadstawia, przymyka ślipka i mruczy, mruczy, mruczy! Poza tym Świerczek pała wielką namiętnością do piłeczek gąbkowych i do starych frotek. Godzinami potrafi się bawić, łazić po domu z piłeczką albo frotką w zębach, podrzucać, ganiać, polować. Kiedy już w końcu znajdą się prawdziwi kociarze, którzy zakochają się w dzikawo-tchórzliwym przystojniaczku, to wyadoptuję Świerczka razem z kilkoma gąbkowymi piłeczkami (stare frotki jakoś głupio oddawać). 

Iglak dalej hardy i niedostępny. Taki hardy, że przedwczoraj przylazł do nas na kanapę i pozwolił się głaskać, a dziś w nocy zaległ przy mnie, przykleił się do mojego boku i zablokował mi opcję nocnego wiercenia się. Zamiast przewalać się z boku na bok mogłam się co najwyżej przytulić do mruczącego, mrocznego księcia. Iglak mnie wciąż zaskakuje, drzemie w nim hardy dzikus i milutki mruczuś jednocześnie. W dodatku jest taki piękny!


  • RSS