sztukamruczenia blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: malpeczka

Nasza Małpeczka, Mała Wu. Czarna, pełna miłości koteczka, biegająca i wołająca „uh uh”. Tyle czasu u nas była… Pod koniec listopada Małpeczka zmieniła adres. To było niesamowite, bo kiedy przyszli jej nowi (wówczas jeszcze ewentualni) opiekunowie, na pierwszą wizytę zapoznawczą, Małpeczka od razu przyszła do nich, położyła się, przytuliła i kazała się głaskać. I tak przez całą wizytę. Tak, jakby sobie swoją opiekunkę wybrała, jakby wiedziała…

Właśnie wróciliśmy z wizyty u Małpeczki. Ma na imię Mori. Wypiękniała, przytyła, ale zachowuje się jak to ona – biega,
bawi się, skacze i gada. Ma koleżankę MCO, ale nie bardzo chce się z nią
zadawać, za to ludzi kocha. Widać, że jest szczęśliwa w swoim domu. A nas już za bardzo nie pamięta. Jest dokładnie tak, jak powinno być!

Taki jasny i ciepły. Czy to ostatni taki piękny dzień w tym roku?

Czy zbliża się chłód i mrok?…

Czarne koty czarują

1 komentarz

Małpeczka i Gryzelda zaglądają w kryształową kulę szukając DOMU…

…łapeczką.
A potem szaleje z chrupeczką po całej kuchni, ba! czasem i do przedpokoju się zapędzi. Z chrupkami jest lepsza zabawa niż z myszką czy piłeczką (nuuudy). Chrupka można sobie złapać dwiema przednimi łapkami i skakać jak małpka jakaś. Chrupka można wcisnąć w jedną łapkę i zamaszyście wymachując nią wyrzucić łukiem na drugi koniec kuchni. A potem polecieć za chrupkiem i go zamordować. I znowu do miski, po kolejną zdobycz.

I kto powiedział, że jedzenie jest nudne?

Było już o rogalu, ryżu i takich tam upodobaniach kocio-kulinarnych. O wyżeraniu z garnka, zabieraniu z talerza, ale to wszystko pikuś jest. Małpeczka przeszła do następnego etapu w tym… konkursie (?).
Otóż czarne małpiątko uwielbia podziamać sobie pieczywo, najlepiej bułkę. Nie musi być świeża. Niestety, nie karmię moich kotów bułkami, no trudno, muszą chrupki, puszki i mięsko jeść.
[Pamiętam z dzieciństwa menu wiejskich kotów - miskę z bułką rozmoczoną w mleku. Koty wcinały jak głupie a mnie dziś się włos jeży na głowie przy tych wspomnieniach. Nie znam wpływu tej diety na długość kocio-wiejskiego życia, ponieważ większość stołówkowiczów mleczno-bułczanych wcześnie kończyła żywot na skutek przejechania samochodem lub zjedzenia zatrutej myszy...]
Małpeczka znalazła sposób na zorganizowanie sobie swoich przysmaków – jak nie dają po dobroci, to bułkę należy ukraść. Z chlebaka. Zamkniętego.
Czekam kiedy nauczy sie otwierać lodówkę, małpa jedna, bo wędlinkę też lubi.

I to całkiem nieźle żyjemy.

Szansa miała kolejną operację. Usg wykazało wodonercze, trzeba było usunąć całkowicie niesprawną nerkę. Okazało się, że moczowód do tej nerki był zablokowany, powstał stan zapalny. Skutek urazu prawdopodobnie. Najadłam się strachu, ale wszystko poszło gładko, a druga nerka działa ładnie, sprawdziliśmy to na różne sposoby (badania krwi i moczu). Szu po operacji była obolała, musiała dostać środki przeciwzapalne i antybiotyk, ale po kilku dniach wszystko co złe przeszło. Teraz ma super apetyt (napycha się jak głupia jakaś), super humor (sama znajduje sobie zabawki i odstawia z nimi niezłe balety, wprawdzie dość rzadko, ale jednak) i jest super kochana (przychodzi do mnie na mizianki bezczelnie wypychając rezydentów z miejscówki). Jutro zdejmujemy szwy. Poza tym Szansa pięknieje, nabiera ciałka a sierść ma już śliczną, czystą i gładką jak jedwab. Jest cudownym kotkiem.

Zbój kilka dni temu został pasowany na kociego mężczyznę. Odbierając go po kastracji z lecznicy dowiedziałam się, że jest po obiedzie, bo bardzo domagał się posiłku. Chłopak nie zauważył, że cokolwiek mu ubyło, ale ja sprawdziłam. Ubyło.

Małpeczka jak to małpeczka – przykleja się i każe przytulać, szaleje ze śmiotkami i papierkami. Imię idealne, bo mała biega i woła „uh, uh”, jak prawdziwy małpiszonek.

Iglunio coraz łaskawszy, codziennie się głaszczemy i przytulamy. Jedyny warunek to taki, że kot musi być zaspany albo przyklejony do innego kota.

Świerczek bez zmian. Raz miaukoli i przychodzi, żeby go pogłaskać, a za chwilę zwiewa jakby diabła zobaczył. Tchórz nad tchórze.

czarrrne

Na pierwszym planie Młody (nie całkiem czarny i nie do wzięcia), za nim Zbój i Iglak.

Małpeczka

Małpeczka.

Wczoraj oddaliśmy Mandarynka… Pojechał do domu, gdzie będzie miał towarzystwo dwóch dorosłych kotów. I już mam pierwsze wieści – Mandarynek na przemian szalał po nowym domu i miział się z nowymi opiekunami głośno mrucząc i ugniatając.

Czarne kotki dwa, Zbój i Małpeczka, powoli dochodzą do siebie po powrocie. Małpeczka przykleja się jak dawniej, Zbój zaczął mruczeć. A tak w ogóle to z imionami dla nich trafiłam pół na pół – Małpeczka jest szybka, zwinna, wiesza się na drapaku i na ludziu, jak małpka. Za to Zbój wcale zbójem nie jest, jest spokojny, wręcz dostojny i ma takie senne spojrzenie… To raczej Czarny Miś jest. Ale mamy już Misia (Biszkoptowego), więc Zbój musi na razie zostać Zbój.

Szansa wczoraj odwiedziła panią doktor. Wyjaśniło się smutne spojrzenie zielonych oczu. Szansa nie ma połamanej miednicy a zwichniętą prawą tylną łapkę, kość jest zupełnie poza stawem. To bardzo ją boli. Musimy jak najszybciej naprawić łapkę, operacja będzie niestety trudna (uraz jest stary) i dość droga. Przed operacją trzeba jeszcze Szansę zbadać porządnie, wyniki badania krwi są całkiem niezłe, ale czeka nas echo serca, Szansa ma szmery i musimy się upewnić, że może dostać narkozę.

Trwa akcja w Boguszycach. Dotąd udało się zabrać stamtąd 60 zwierząt, głównie koty, ale i psy (szczeniaki i dorosłe). Wszystkie zwierzęta są w kiepskim stanie, niektóre już zdrowieją i pięknieją, przed innymi długa droga.
W Boguszyckiej umieralni nadal jest kilkaset zwierząt…


Małpeczka
i Zbój już u nas. I są bardzo smutne,
widać, że zagubione, że nie wiedzą o co chodzi, co się stało… A mnie
jest przykro kiedy w tym samym pokoju widzę wesołego, rozrabiającego
Mandarynka i ciche, przygaszone dwa czarne kotki, jego rodzeństwo.
Kotki, które były tak samo wesołe jeszcze niedawno.

Smutno mi też, bo dziś po raz kolejny w Boguszycach była ekipa
ratunkowa i… nie mogła zabrać wszystkich kotów, wszystkich psów,
które tego potrzebują. Powinnam się cieszyć z nowego życia zabranych
stamtąd zwierzaków… A myśli wciąż wracają do tych, których nawet nie
widziałam, a tylko rozmawiałam o nich przez telefon. Zostały.

Szansa od wczoraj spaceruje po salonach. W łazience ma swój
kącik, gdzie dostaje jeść i dokąd czasem sama wraca, żeby pospać w
odosobnieniu, jednak podoba jej się również drzemka na tapczanie w
pokoju Wu albo pod łóżkiem w sypialni. Dzięki tym wędrówkom zobaczyłam,
że Szansa ma jednak spore trudności z chodzeniem.

Szansa   Szansa portret

Wczoraj wieczorem ubyło nam. Kluska i Młoda pojechały do nowego domu – razem!
KluskaKluska
MłodaMłoda

Małpeczka (dawniej Mała Wu) wywinęła nam numer i półtora dnia przed planowaną przeprwadzką pochorowała się – miała gorączkę i wysokie leukocyty. Teraz muszę malutką kłuć, ale zastrzyki działają, bo Małpeczka ma świetny humor, bawi się i ma już apetyt. Co się odwlecze to nie uciecze, przeprowadzka będzie za tydzień (o ile wetka pozwoli). A z Małpeczką pojedzie też Zbój i będą dwa czarne koty, jeden wielki a drugi malutki.
Malpeczkamała Małpeczka
Zbójduży Zbój

Mandarynek, szalony rudzielec, czeka na wizytę przed-adopcyjną. Tymczasem szaleje po domu i rozmazuje się w oczach, jak to on.
MandarynekMandarynek

A na placu boju pozostają dwa duże, piękne i niekochane koty… Iglak i Świerczek nie mają szczęścia…
IglakIglak
ŚwierczekŚwierczek


  • RSS