sztukamruczenia blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: gazinka

Kociak ze skrzynki na gaz, Gazinka – była u nas trzy miesiące. Mały marmurkowo-biały cud, który tak głośno darł się, że nie mogłam przejść obojętnie.

Ilekroć przechodzę koło tamtej uśmiecham się sama do siebie.

Dzisiaj nasza Gazinka już nie jest nasza i ma na imię Izis. Szaleje w nowym domu razem z drugą egipską boginią, burą Bastet. I z prosiakami, jak je czule nazywają opiekunowie – czyli świnkami morskimi. Trochę tęsknimy, ale codzienne relacje z nowego domu wynagradzają nam brak małej asystentki przy sprzątaniu kuwet.

(…)
Izis zaliczyła pierwszą drzemkę w klatce prosiaków, ale na razie bez przytulanek. Śpi również w szafie, na półce z moimi ulubionymi swetrami… oczywiście jest ładniejsza niż wszystkie one razem wzięte, ale żeby się położyła po prostu – ok, ale nie…. Izis ma własną wizję tego jak powinno wyglądać posłanie dla małego kota: wszystkie swetry rozkopane tworzą coś w rodzaju stożka wulkanicznego, a ona na wierzchu jak wylewająca się z Wezuwiusza lawa, nogi zwisają, głowa zwisa, a pod przednimi łapkami leży przytargany uprzednio patyk z piórkami…
w każdej rzeczy należy się dopatrywać plusów, zatem cieszę się, że nie przytargała na moje swetry czegoś do żarcia zamiast patyka z pórkami (…)

Wszystkie zabawki idą precz, kiedy widzą najwspanialszą zabawkę świata – torbę z siankiem węgrowskim dla świnek….. myślałam, że tylko Bastet jest taka nawiedzona, ale Izis tak samo. Zdążę tylko dać prosiakom sianko, a juz obie są w klatce, kopią stosy, wywlekają na zewnątrz albo uwalają się na nim, a nawet wyżerają … biedne świniaki muszą czekać, aż dwa tygrysy się wybawią i najedzą i dopiero mogą podejść i zjeść swoje własne sianko :)… no cóż, dobrze, że nie wyżerają pietruszki i ogórków prosiętom (…)

A ja znalazłam kilka zdjęć Gaziny jeszcze z naszego domu. Na przykład jak polowała na gołębia. To znaczy, bardzo chciała na niego zapolować.

    

Niestety. Gołąb odleciał, a Gazina została…

Upał nas wykańcza. Chociaż piszę te słowa kiedy za oknem zbierają się chmury i dmie wicher – może deszcz spadnie, ochłodzi rozgrzane powietrze?

Upał ostatnimi dniami przełączył koty na tryb stand by. Mieszkanie wydawało się (prawie) całkiem bezkocie, tylko tu i ówdzie polegiwały figury kotów, takie włochate i ciut sapiące figury, nie te gładkie i śliczne figurki z porcelany. To słowo ‚prawie’ wstawiłam w nawiasie, bo jeden kotek nie bawił się w nieruchomą ozdobę rozgrzanego mieszkania. Jeden kotek był jak najbardziej ruchomy, rozmazywał się w oczach. To najmłodszy nasz tymczas, czyli Gazinka niedawno znaleziona. Mała ma pokłady niespożytej energii, upał ani zmęczenie się jej nie ima. Ona wciąż latalatalata.

Dorosłe koty wykończone upałem, a częsciowo też tajemniczą chorobą, która przewaliła się przez nasz dom. Kilka dni moim głównym zajęciem było sprzątanie pawików, jeżdżenie z kotami do lecznicy i robienie im zastrzyków. Na szczęście nie wszystkie koty się pochorowały, a sytuacja wydaje się już opanowana. Od kilku dni wszystkie koty mają apetyt i żadne nie wymiotują. Tylko ten upał…

 

Akwarium przy małej wysiada ;-)

Ruchliwa ulica Młynarska, masa przechodniów, ale nikogo nie dziwi bardzo głośny krzyk kociaka dobiegający znikąd. Nikogo nie obchodzi, wszyscy się spieszą, mają swoje sprawy.

Zlokalizowałam kociaka w skrzynce gazowej. Oprócz mnie zatrzymała się jakaś starsza pani. Ja poszłam do pobliskiego sklepu po kartonowe pudełko, a pani próbowała odgiąć drzwiczki skrzynki zamkniętej na klucz, żeby malucha wyjąć. Dopiero wtedy ktoś się zainteresował, nawet kilka osób. Żeby zrobić nam dziką awanturę o niszczenie nie naszego mienia.
Mimo wszystko dziękuję wrzeszczącemu na mnie panu, który w końcu przyniósł jakiejś narzędzia i otworzył tę cholerną skrzynkę. Zrobił to nie dla kociaka, ale z obawy, że naprawdę te drzwiczki zniszczymy, niemniej jednak pomógł.

Zamiast z zakupami, wróciłam do domu z drącym się kociakiem w kartonie. Teraz drze się w naszej łazience. Buro-biała dziewczynka. Szuka domu.


  • RSS