sztukamruczenia blog

Twój nowy blog

Wpisy z tagiem: boguszyce

Szansa czuje się świetnie, ma apetyt, dobry humor, dogaduje się z innymi kotami.

Niestety, jak się okazało, ma również wodonercze – jedna z jej nerek jest praktycznie w zaniku. Tyle wiemy po badaniu palpacyjnym i po usg, więcej będzie wiadomo po operacji. Kolejnej. „To” się zrobiło bardzo szybko, jeszcze niecały miesiąc temu chora nerka nie była powiększona, nic nie wskazywało na takie problemy. Szkoda mi Szu-szu, cięcia już się wygoiły, futerko zaczęło ładnie odrastać… No, ale nie ma wyjścia, trzeba ją otworzyć znowu. Jutro rano. Na szczęście (i o dziwo) wyniki badania krwi ma świetne, dawno nie widziałam takich dobrych.

Imienniczka

3 komentarzy

Dość dawno temu, w poprzedniej pracy, koleżanki mówiły do mnie ‚Jańcia’.

W Boguszycach spotkałam moją imienniczkę. Też mówią na nią Jańcia, ale na tym podobieństwa się kończą. Boguszycka Jańcia ma ogromne, zielone oczy, piekną buzię i jest szalenie miła i kochana. Drobna i szczupła, filigranowa. Przytula się, mruczy, całuje po twarzy. Jest młodą kotką, a przez długo nieleczone zapalenie uszu, nie słyszy i ma problemy z równowagą. Jańcia teraz jest w lecznicy w Łodzi, w trakcie kuracji. Niestety – w przyszłą sobotę wróci do Boguszyc. Bo Jańcia jest nosicielką FIV (odpowiednik ludzkiego HIV).

Jańcia

Retrowirus odpowiedzialny za zakażenie niedoborem immunologicznym
kotów, należy do tej samej rodziny co zarazki odpowiedzialne za AIDS u
ludzi. Jest on chorobotwórczy wyłącznie dla kotowatych.
Wirus FIV znajduje się głównie w ślinie kota, niewielka jego ilość jest
obecna również w moczu i innych płynach ustrojowych ale nie ma ona
większego znaczenia przy zakażeniu. Najczęstszym sposobem zakażenia się
jest pogryzienie, kiedy to wirus wnika w ciało wraz ze śliną chorego
kota. Dlatego też zwykle chorują niekastrowane koty, które walczą
między sobą o terytorium, samice i w trakcie walk wzajemnie się
zarażają. Kotka może zostać zakażona w momencie kopulacji, kiedy chory
kocur gryzie ją w kark. Matka nie przekazuje choroby kociętom.

JAŃCIA NIE MOŻE WRÓCIĆ DO BOGUSZYC. CZY ZNAJDZIE SIĘ DLA NIEJ DOM?

Operacja się udała. Właściwie dwie operacje, bo przy okazji narkozy Szansa została też wysterylizowana.
Wprawdzie wygląda teraz jak poszyty kotek Frankensteina, bo ma wygolony brzuszek i udo, na brzuszku malutki szew, za to na udzie długaaachny, ale przecież nie liczy się wygląd tylko samopoczucie!
Szansa po operacji zachowuje się jak przed operacją. Nie ma żadnych oznak bólu, od początku swobodnie się porusza, kuśtyka tak samo jak przed zabiegiem. Odnoszę wrażenie, że ból „przed” i zaraz „po” jest mniej więcej taki sam… Więc może być już tylko lepiej.

W Boguszycach dowiedzialam się, że Szansa została przyniesiona do schroniska ze wsi, po jakimś wypadku. Trafiła do pomieszczeń, gdzie na podłodze kłębi się masa psów, więc koty żyją wyżej, skaczą po regałach. Na jednym z tych regałów Szansa została położona i tak leżała przez miesiąc (!). Po miesiącu przemieściła się na inny regał i wtedy osoba „zajmująca się” nią uznała, że coś z tej kotki będzie.

To cud, że Szansa żyje, że zdrowieje. Cud.

Boguszyce…

1 komentarz

W sobotę byliśmy w Ostatniej Szansie w Boguszycach. Zobaczcie:

http://picasaweb.google.pl/janajoanna/Boguszyce

Za chwilę wiozę Szansę do lecznicy.
Szansa nie ma i nigdy nie miała uszkodzonej miednicy, za to ma zwichnięcie – jej tylna łapka jest całkowicie poza stawem. To stary uraz, więc nastawić się tego już nie da i dziś Szansa będzie miała amputowaną główkę kości udowej.

Biedna Szu-szu od rana kręci się wokół misek, a tam… pusto. Wszystkie koty w domu są zdziwione tą głodówką.

Wczoraj oddaliśmy Mandarynka… Pojechał do domu, gdzie będzie miał towarzystwo dwóch dorosłych kotów. I już mam pierwsze wieści – Mandarynek na przemian szalał po nowym domu i miział się z nowymi opiekunami głośno mrucząc i ugniatając.

Czarne kotki dwa, Zbój i Małpeczka, powoli dochodzą do siebie po powrocie. Małpeczka przykleja się jak dawniej, Zbój zaczął mruczeć. A tak w ogóle to z imionami dla nich trafiłam pół na pół – Małpeczka jest szybka, zwinna, wiesza się na drapaku i na ludziu, jak małpka. Za to Zbój wcale zbójem nie jest, jest spokojny, wręcz dostojny i ma takie senne spojrzenie… To raczej Czarny Miś jest. Ale mamy już Misia (Biszkoptowego), więc Zbój musi na razie zostać Zbój.

Szansa wczoraj odwiedziła panią doktor. Wyjaśniło się smutne spojrzenie zielonych oczu. Szansa nie ma połamanej miednicy a zwichniętą prawą tylną łapkę, kość jest zupełnie poza stawem. To bardzo ją boli. Musimy jak najszybciej naprawić łapkę, operacja będzie niestety trudna (uraz jest stary) i dość droga. Przed operacją trzeba jeszcze Szansę zbadać porządnie, wyniki badania krwi są całkiem niezłe, ale czeka nas echo serca, Szansa ma szmery i musimy się upewnić, że może dostać narkozę.

Trwa akcja w Boguszycach. Dotąd udało się zabrać stamtąd 60 zwierząt, głównie koty, ale i psy (szczeniaki i dorosłe). Wszystkie zwierzęta są w kiepskim stanie, niektóre już zdrowieją i pięknieją, przed innymi długa droga.
W Boguszyckiej umieralni nadal jest kilkaset zwierząt…


Małpeczka
i Zbój już u nas. I są bardzo smutne,
widać, że zagubione, że nie wiedzą o co chodzi, co się stało… A mnie
jest przykro kiedy w tym samym pokoju widzę wesołego, rozrabiającego
Mandarynka i ciche, przygaszone dwa czarne kotki, jego rodzeństwo.
Kotki, które były tak samo wesołe jeszcze niedawno.

Smutno mi też, bo dziś po raz kolejny w Boguszycach była ekipa
ratunkowa i… nie mogła zabrać wszystkich kotów, wszystkich psów,
które tego potrzebują. Powinnam się cieszyć z nowego życia zabranych
stamtąd zwierzaków… A myśli wciąż wracają do tych, których nawet nie
widziałam, a tylko rozmawiałam o nich przez telefon. Zostały.

Szansa od wczoraj spaceruje po salonach. W łazience ma swój
kącik, gdzie dostaje jeść i dokąd czasem sama wraca, żeby pospać w
odosobnieniu, jednak podoba jej się również drzemka na tapczanie w
pokoju Wu albo pod łóżkiem w sypialni. Dzięki tym wędrówkom zobaczyłam,
że Szansa ma jednak spore trudności z chodzeniem.

Szansa   Szansa portret

Szansa

W poniedziałek zabrałam Szansę do lecznicy, kotka została zbadana
przez dwie wetki. Jest koci katar, szmery w sercu, świerzb. Szansa jest
wychudzona, mięśnie w tylnej części ciała w zaniku, jedna łapka jest
krótsza (lub, jak orzekła jedna z wetek – jedna łapka dłuższa
). Podczas usg Szansa obficie siknęła, na oko mocz w porządku. Brzuszek duży, ale ciąży nie widać – ufff.
Grzybicy też na szczęście nie stwierdzono, wenflon
juz wyjęty, bo Szansa je i pije.

Mam ją karmić nie za dobrze, od wtorku dostaje odrobaczenie (żeby zamiast
kota nie upaść robali), zastrzyki dostałam na wynos,
kontynuujemy leczenie zapoczątkowane przez wetkę z Łodzi, Anię Mrozek.

W przyszłym tygodniu Szansę czeka kontrola, może rtg miednicy, chociaż to tylko
poglądowo, bo i tak już się zrosła. Przed sterylką konieczna będzie
dodatkowa diagnostyka – echo serca.

A Szansa siedzi sobie w łazience i chyba jest całkiem zadowolona,
że ma ciepło, sucho, pełną michę i brak kłębiących się wokół kotów i
psów. Czyszczenia uszu nie znosi, tabletek nie chce łykać, za to nadspodziewanie dobrze znosi bolesne zastrzyki, nawet nie trzeba jej mocno trzymać, tylko Wu zajmuje ją czymś, a ja cichcem i z tyłu robię zastrzyk.

A przede wszystkim Szansa jest niezwykle miłą, kochaną koteczką, która mruczy na nasz widok i słodko nadstawia się do głaskania.

Małpeczka ze Zbójem pojechały do nowego domu. Dwa czarne koty w piątek trzynastego – oj, będzie się działo!
Mandarynek troszkę zagubiony, nie wie gdzie mu towarzystwo znikło… Teraz okupuje moje kolana, mizia się jak wariat i mruczy bardzo głośno.

Szansa

To jest zdjęcie Szansy z wczoraj.
Koteczka jest dorosła (ok. trzyletnia), zagłodzona, ma koci katar, świerzba, miała pchły (więc pewnie i tasiemca ma), początki grzybicy i do tego wszystkiego połamaną po wypadku miednicę. Słabo je, za to bardzo się mizia. I ponoć jest kochana. Niebawem sama się o tym przekonam.

Szansa została zabrana z piekła, z umieralni, z obozu koncentracyjnego dla zwierząt, zwłaszcza dla kotów. Z przytuliska Bożeny Wahl „Ostatnia szansa”. Zostało tam jeszcze kilkadziesiąt kotów i kilkaset psów. W piekle.


  • RSS