Na forum miau przeczytałam taki wpis:
(…) moja Bryza spadła z
kanapy nieprzytomna. Po chwili wstała i zataczając się próbowała wejść
znowu na swoje miejsce. Dostała drgawek i cala się trzęsła.

Poleciałam do weta! Pani pytała się czy (kotka) nie zjadła jakiegoś
kwiatka. A ja zapomniałam, że mój TŻ przyniósł konwalie od swojej mamy.
Znalazłam po powrocie do domu te pieruńskie habazie i było nadgryzione!
(…)

Koteczka jest w trakcie leczenia, na szczęscie jest już dużo lepiej. Życie Bryzy uratowała szybka reakcja opiekunki, która zabrała ją do weta ok. 2 h po tym, jak kotka nadgryzła konwalie.

Mając w domu zwierzaki, a zwłaszcza ciekawskie koty, zastanówmy się, czy wszystkie rośliny i kwiatki w domu są dla nich bezpieczne. W sieci można znaleźć całe listy roślin trujących. Na pewno niebezpieczne są wszelkie cebulowe (np. tulipany, lilie, a także po prostu cebula i szczypior), niebezpieczna jest diffenbachia, dracena, bluszcze, wilczomlecze (zwłaszcza te o miękkich liściach, jak np. popularna na Boże Narodzenie ‚gwiazda beltejemska’). Nie wszystkie rośliny powodują od razu pełnoobjawową rekację organizmu, niektóre z nich kot może po prostu regularnie podgryzać, aż w końcu okaże się, że ma zniszczone nerki… Dlatego dobierajmy rośliny i kwiatki uważnie, a dla kotów miejmy na podorędziu zawsze wysianą kocią trawkę (czyli np. owies albo pszenicę).