sztukamruczenia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2012

Telefon od pani Krysi, zaprzyjaźnionej karmicielki: Pani Jano, mamy kociaki w piwnicy!

Jakie kociaki, przecież wszystkie kotki są już wysterylizowane?! Skąd kociaki?!
„Dobrzy” ludzie podrzucili. Ktoś zorientował się, że w tej piwnicy żyją koty, że są dokarmiane, zadbane. Więc zadbał o koty, których nie chciał i podrzucił je do piwnicy pani Krysi.

Kiedy pierwszy raz zobaczyłam trzy szylkretki, byłam przekonana, że to rodzeństwo, kolorowe kociaki. Ale nie, to była mamusia z dwójką córeczek. Matka była młodziutka i drobniutka, to musiał być jej pierwszy miot, bo miała może 8 – 10 miesięcy. Cała rodzinka była zjawiskowo piękna, kociaki dorodne, za to matka chuda jak patyk, wycieńczona ciążą i karmieniem małych. Kotki były wystraszone, ale całkowicie oswojone, ufne i miłe.

Jak można tak kochane i śliczne stworzenia wywalić na bruk? Nie mam pojęcia. Nie mieści mi się to w głowie.

Kolorowa rodzinka trafiła do nas. Najpierw do łazienki – to już taka tradycja, czyli kwarantanna. Mamusię nazwałam Szyla, a kociaki Tynia i Fifi. Siostrzyczki wciąż trzymały się razem, w zabawie i przez sen. Szyla była nimi zmęczona, ale wciąż jeszcze je karmiła mlekiem. Po pewnym czasie kocia rodzinka trafiła na salony i wtedy już Szyla stanowczo odsuwała od siebie córeczki, nadszedł czas na usamodzielnienie się dziewczynek.

  

Takie ślicznotki cieszyły się dużym zainteresowaniem, zwłaszcza zjawiskowa Tynia, która miała spojrzenie, „jakby się martwiła o cały świat” – to słowa pani weterynarz, która leczyła kociaki z kociego kataru. Wystarczył dzień w piwnicy, żeby się zaraziły. Domy znalazły się szybko. Szyla trafiła do mojej koleżanki, dziś ma na imię Świstunka i szaleje jak kociak. Tynia i Fifi pojechały do Wrocławia, do innych pięknych i kolorowych kotów. Dziś mają na imię Nikita i Ginger, można o nich poczytać na blogu ich opiekunów Kasztanowo.

A mnie, po kolorowej rodzince, zostały cudowne zdjęcia i jeszcze cudowniejsze wspomnienia. Jedno ze zdjęć bierze udział w konkursie na facebooku (proszę o głosy, jeśli się podoba ;-)

I to zdjęcie skłoniło mnie do kolorowej wspomnieniowej notki. Pisząc ją uśmiechałam się cały czas do monitora :-)


  • RSS