Złotooka od kwietnia ubiegłego roku mieszka sobie w jednym pokoju –
najpierw była tam zamknięta bo kwarantanna i leczenie, potem okazało
się, że ma alergię pokarmową, więc nie może podjadać z misek karmy
reszty kotów. Złotooka tak się przyzwyczaiła do swojego pokoju, że z
niego nie wychodzi, tylko przyjmuje wizyty innych kotów, kiedy
zostawiamy otwarte drzwi.

Od kilku miesięcy Złotooka ma towarzystwo Kai,
która też szuka domu. Kaja czasem robi wypady do przedpokoju, a nawet do
salonu, ale to tylko krótkie wycieczki krajoznawcze. Nie przeszkadza
nam to, bo Kaja może jeść normalną karmę, więc nawet jeśli coś tam
łyknie z misek w kuchni, nic się nie dzieje.

Jednak kilka dni temu Złotooka bardzo nas zaskoczyła. Wu znalazł
ją na blacie w kuchni! Pierwszy raz Złotooka sama z własnej woli
powędrowała tak daleko. Oczywiście zaraz wróciła do siebie, jednak
następnego dnia w kuwecie znalazły się dowody zbrodni… Złotooka
musiała się najeść zwykłej karmy, na którą zareagowała biegunką.
‚Zakazany owoc’ trochę jej zaszkodził. W sumie nie wiem komu bardziej – jej czy nam. Złotookiej chyba skutki niedozwolonego
obżarstwa nie przeszkadzały szczególnie, za to my musieliśmy intensywnie
wietrzyć ;-)

A oto Kajunia na wycieczce krajoznawczej do salonu: