sztukamruczenia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2011

Blogerzy kociarze, psiarze i ogólnie zwierzo-miłośnicy! Napiszcie coś na KONKURS ogłoszony przez Koterię, warto :-)

fragment regulaminu:
Ogłaszamy konkurs na teksty związane z działalnością Koterii – mogą to
być teksty o zwierzętach, które dokarmiacie, którymi się opiekujecie, z
którymi mieszkacie lub choćby jedynie obserwujecie. Nawet nie muszą to
być koty. :) Mile widziane byłyby fotografie ilustrujące tekst.

A do wygrania są świetne nagrody, o takie na przykład:

Hm… Wzięłabym udział, ale nie mogę. Was zapraszam!

Ale weź już przestań, bo to się robi nudne, powiedział Żwirek.

historyjka pierwsza
W środku nocy (ok. 2.00 / 3.00, nie wiem dokładnie, bo o takiej porze cyferki zegara mi się mylą) przez całe mieszkanie przeleciał tabun kotów. Z kuchni, przez przedpokój i duży pokój, aż do sypialni na parapet. Za zasłonką odbyła się krótka kotłowanina, spadła szklana osłonka na doniczkę i na podłodze rozprysnęła się na tysiące odłamków. Koty na chwilkę zamarły, po czym ewakuowały się z parapetu. Ja zerwałam się na równe nogi, zakłóciłam chwilę ciszy wiązanką słów bardzo niecenzuralnych, po czym udałam się do kuchni po zmiotkę i szufelkę. Nie dotarłam tam, ponieważ tabun kotów znowu zaczął biec, a futrzasta masa niemal zwaliła mnie z nóg! Włączyłam światło i zobaczyłam sprawczynię tego szaleństwa. Na podłodze rzucała się wielka ćma, naokoło niej na chwilę zamarła grupa żądnych mordu i posiłku kotów. Kiedy krwiożercze ślepia hipnotyzowały biedną ćmę, ja sięgnęłam po pudełko, żeby ją w nim zamknąć i uwolnić za oknem, z dala od kocich pazurów i kłów. Nie zdążyłam. Nasz pocieszny, grubaśny, pierdołowaty Muchomorek, zmieniwszy się w dziką bestię, rozmazał mi się przed oczami – a potem zobaczyłam go już z ćmą w paszczy. Reszta kotów podbiegła do niego natychmiast, ale Muchomorek zaczął straszliwie warczeć i posyłać im zabójcze spojrzenia. Z paszczy wystawały mu skrzydełka ćmy… Poddałam się, wiedziałam, że ćmy już nie uratuję. Koty jeszcze próbowały odebrać Muchomorkowi jego zdobycz, ale też im się nie udało. W końcu zostaliśmy tak, ja z pudełkiem w ręku i koty z rezygnacją w oczach, kiedy Muchomor pożerał upolowaną ćmę. Potem koty poszły spać, a ja zajęłam się sprzątaniem szkła z podłogi w sypialni.

historyjka druga
Czemu te koty tak siedzą przed kuwetą? Młody i Nosek wpatrują się w przezroczyste drzwiczki krytej kuwety. Pewnie w środku jest jakiś kot, a one uprawiają mobbing! Wkurzyłam się, ale zajrzałam i w środku w kuwecie pusto. A koty siedzą przed nią jak zaczarowane, w bezruchu, tylko głowami czasem ruszają, synchronicznie zresztą. O co chodzi?
O muchę. Wreszcie ją dojrzałam, jak łazi po żwirku, zamknięta w tej kuwecie. Mucha w kuwecie! Wu powiedział, żeby ją zostawić, koty mają telewizor – faktycznie, kuweta z muchą jest chyba ciekawsza nawet od akwarium.

No, znajdźcie…

To zdjęcie jest zrobione dziś, czyli po trzech dniach od poprzedniego.

Dzięki, że wreszcie trochę uprzątnęłaś ten stół. Bo już było niewygodnie.

E tam, burknął Młody. Mogła się bardziej postarać.


  • RSS