sztukamruczenia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2011

Trzy lata temu odeszła Becinka. Persiczka tymczasowa, ktora przyjechała do nas, żeby wyzdrowieć i pojechać do nowego domu. Nie udało się, została w naszych sercach.

Beci, ptaszynka. Kotka z frotką na szyi. Pod tą frotką (i obciętą nogawką bawełnianej skarpetki) był ukryta sonda, przez którą Becinkę karmiłam. Becinka nie mogła jeść, nie mogła otworzyć pyszczka. Wszycie sondy pozwoliło ją karmić, podawać niektóre leki, dało nam czas na diagnozę i dało nadzieję. Niestety, Becinki nie udało się wyleczyć. Była u nas trzy tygodnie. Najpierw bardzo głodna i zła, odganiająca koty od misek, z których sama nie była w stanie jeść. Wściekająca się na mnie za nieudolne próby karmienia strzykawką do zaciśniętego pyszczka – bo niewiele udało się jej połknąć. Po wszysciu sondy – Beci ucząca się, że warto przez chwilę posiedzieć spokojnie i dać sobie gmerać przy szyi, bo nagrodą jest pełny brzuszek. Bardzo szybko zrozumiała. Kiedy szykowałam jej płynny pokarm w strzykawkach, już wiedziała, że za chwilę będzie jedzenie. Wystarczyło usiąść przy stole w kuchni, zawołać Becinkę – wskakiwała na kolana i ustawiała się odpowiednio, żeby ją nakarmić. Była bardzo mądra. I nie próbowała nawet zdjąć sobie tej frotki z szyi, drapać się, wyrwać sondę. Kochana, mądra kicia.
Przez ten zaciśnięty pyszczek Beci nie mogła się umyć, miała zapalenie mieszków włosowych. Była bardzo cierpliwa przy wszystkich próbach domycia jej (kąpać jej nie chciałam bojąc się stresu i nieprzewidzianych powikłań, np. z sondą). Mimo, że cały czas pośmiardująca, była cudowna, kiedy przychodziła się przytulić.
W lecznicy Beci bywała bardzo często i rozkochała w sobie wszystkich z personelu. Kotka czuła się tam świetnie, nie bała się niczego, pozwalała na różne zabiegi i badania – bo wciąż szukaliśmy przyczyny jej chorób i sposobu na wyleczenie.
Ale się nie udało. Beci była u nas trzy tygodnie. Kotka z frotką na szyi odeszła trzy lata temu. Beci [']

…do notki pt. Sen z kotami…

Ten kotek wie jak śpią kulturalni ludzie. Ekhem… koty.


  • RSS