sztukamruczenia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 11.2010

(imiona mają znaczenie)

Kociaki z warszawskiego pigalaka. Bunkra (tego ciemniejszego) łapaliśmy pół godziny, jego brata Kanara - 15 godzin! Przetrzymał nas chłopak, ale w końcu o wpół do trzeciej w nocy wlazł do klatki. Serdeczne podziękowania dla łapaczy – Wu, Heni i pań Maryli oraz Małgosi, które ten nocny dyżur pełniły. Oraz dla pomocnych panów pilnujących w szkole.

Bunkier i Kanar

Kanar - bo w drodze na łapankę dowiedziałam się, że moja karta miejska dzień wcześniej straciła ważność… I stówka w plecy.
Bunkier - bo kociaki urodziły się w bunkrze przy gimnazjum nr 43.

Tak to bywa, jeżeli w sloneczny dzień, w przerwie na luch nie idzie się coś zjeść, ale na spacer…
Kociaki oswajają się u nas i szukają domu, ich mamusia po sterylizacji w Koterii wróci na teren gimnazjum.

Taki jasny i ciepły. Czy to ostatni taki piękny dzień w tym roku?

Czy zbliża się chłód i mrok?…

KOtMIKSY

2 komentarzy

Wu rysuje albo robi komiksy o kotach. Takie ko(t)miksy. Czasem nasze koty (stałe lub tymczasowe) występują w głównej roli, niekiedy koty zaprzyjaźnione, a kiedy indziej ko(t)miksy mają fikcyjnych bohaterów. Ostatnio nawet ogłoszenia zaczęliśmy robić w formie ko(t)miksowej.

A dziś wystartował KOtMIKSOWY blog. Zapraszam! Na początek Wu zamieścił tam swój pierwszy ko(t)miks i najnowszy, dzisiejszy.

Ja zanęcam ko(t)miksem z naszymi kotami:
ko(t)miks 01/10

Karmicielka Krysia kilka dni temu zadzwoniła do mnie, że znalazła w
piwnicy wystraszonego, oswojonego kocurka. Ktoś jej kota podrzucił…
Kot był tak przerażony, że wczołgał się na rury w piwnicy i tam udawał,
że go nie ma. Krysia zgarnęła go i umieściła w pustym mieszkaniu
sąsiadki, która jest w szpitalu.
Następnego dnia wieczorem została
namierzona rodzina, której kocurek „uciekł”. Razem z drugą karmicielką
Krysia zaniosła kocurka do właścicieli – pani go wzięła, przytuliła,
zaniosła do mieszkania. Później Krysi wydawało się, że ta pani zeszła z
kotem na dwór i znowu go wypuściła, ale było już bardzo późno i ciemno,
kota nie było widać…
Wczoraj kocurek znowu był przyklejony do rur w
piwnicy. Krysia znowu zabrała go do pustego mieszkania i poszła
porozmawiać z ludźmi, którzy go tak ciągle wyrzucają. Tym razem
rozmawiała z panem – kot zaczął przeszkadzać, żona miała go wywieźć na
wieś, ale im się nie składało, więc wywalili kota do stada karmionego
przez Krysię.

Nie wiem czy można coś zrobić ludziom, którzy
wywalają swojego kota na bruk, jak zepsutą zabawkę. Po kilku latach.
Kilka razy wywalają.

Kocurek jest śliczny i bardzo miziasty. Dziś odwiedziliśmy go, żeby zrobić zdjęcia, ale nie było to łatwe, bo kot wciąż łaził za nami i dosłownie się do nas przyklejał. Jest w tym pustym mieszkaniu bardzo osamotniony i przestraszony swoją sytuacją. Nie rozumie dlaczego jest w obcym miejscu, sam. Nie wie, że ludzie, którym zaufał, po kilku latach wyrzucili go na ulicę, na zmarnowanie.

Nie wie, że chociaż jest sam, w pustym mieszkaniu pełnym pyłu po po remoncie, to i tak na razie jego los jest lepszy niż ten, którzy zgotowali mu „jego” ludzie. Na szczęście nie wie, że niebawem nie będzie miał nawet tego pustego mieszkania i może jednak trafi do piwnicy. O ile nie znajdziemy dla niego szybko domu albo DT…


  • RSS