sztukamruczenia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2010

Kociak ze skrzynki na gaz, Gazinka – była u nas trzy miesiące. Mały marmurkowo-biały cud, który tak głośno darł się, że nie mogłam przejść obojętnie.

Ilekroć przechodzę koło tamtej uśmiecham się sama do siebie.

Dzisiaj nasza Gazinka już nie jest nasza i ma na imię Izis. Szaleje w nowym domu razem z drugą egipską boginią, burą Bastet. I z prosiakami, jak je czule nazywają opiekunowie – czyli świnkami morskimi. Trochę tęsknimy, ale codzienne relacje z nowego domu wynagradzają nam brak małej asystentki przy sprzątaniu kuwet.

(…)
Izis zaliczyła pierwszą drzemkę w klatce prosiaków, ale na razie bez przytulanek. Śpi również w szafie, na półce z moimi ulubionymi swetrami… oczywiście jest ładniejsza niż wszystkie one razem wzięte, ale żeby się położyła po prostu – ok, ale nie…. Izis ma własną wizję tego jak powinno wyglądać posłanie dla małego kota: wszystkie swetry rozkopane tworzą coś w rodzaju stożka wulkanicznego, a ona na wierzchu jak wylewająca się z Wezuwiusza lawa, nogi zwisają, głowa zwisa, a pod przednimi łapkami leży przytargany uprzednio patyk z piórkami…
w każdej rzeczy należy się dopatrywać plusów, zatem cieszę się, że nie przytargała na moje swetry czegoś do żarcia zamiast patyka z pórkami (…)

Wszystkie zabawki idą precz, kiedy widzą najwspanialszą zabawkę świata – torbę z siankiem węgrowskim dla świnek….. myślałam, że tylko Bastet jest taka nawiedzona, ale Izis tak samo. Zdążę tylko dać prosiakom sianko, a juz obie są w klatce, kopią stosy, wywlekają na zewnątrz albo uwalają się na nim, a nawet wyżerają … biedne świniaki muszą czekać, aż dwa tygrysy się wybawią i najedzą i dopiero mogą podejść i zjeść swoje własne sianko :)… no cóż, dobrze, że nie wyżerają pietruszki i ogórków prosiętom (…)

A ja znalazłam kilka zdjęć Gaziny jeszcze z naszego domu. Na przykład jak polowała na gołębia. To znaczy, bardzo chciała na niego zapolować.

    

Niestety. Gołąb odleciał, a Gazina została…

Kto pamięta akcję klikania i karmienia psów ze schronisk? Moja notka pt. Kliknij! miała swoje następstwa…

Mała

Mała jest  1,5 roczną sunią rasy owczarek niemiecki. Z informacji udzielonej przez wolontariuszkę wiemy, że Mała trafiła do bielskiej lecznicy w celu uśpienia, bo okazała się za łagodna do stróżowania. Lekarze nie zgodzili się jej uśpić i tak Mała trafiła pod opiekę Stowarzyszenia humanitarno-ekologicznego „Dla Braci Mniejszych”. Jednocześnie stwierdzono u niej złamanie tylnej łapy. Była operowana trzy razy. Ponieważ jest bardzo ruchliwym pieskiem, trudno było jej tę łapkę unieruchomić tak aby sobie sama nie robiła krzywdy. Po czterech miesiącach udało się w końcu pomyślnie zakończyć leczenie. Obecnie łapka się juz zagoiła ale sunia lekko utyka i tak jej już zostanie. Klikając na link podany na Pani stronie odnośnie dokarmiania zwierząt ze schronisk, trafiliśmy na link z z psami do adopcji. Ponieważ w styczniu odeszła od nas nasza poprzednia ukochana 13-letnia sunieczka Pepsi, po krótkiej naradzie stwierdziliśmy wspólnie, ze zamiast kupować szczeniaczka damy dom i naszą miłość jakiemuś psiakowi z azyla. Wybór padł na Małą. Teraz Mała mieszka z nami w Sosnowcu.  Jest przecałuśna, doprasza się non stop głaskania i tego, żeby być w centrum uwagi. To ostanie nie podoba sie naszym dwóm futrzastym, przez to mamy bardzo zabawne sytuacje w postaci szalonych pogoni po ogrodzie, gdyż Mała im nie odpuszcza i gania je po ogrodzie. Oczywiście kotkom (Filosławowi i Czarnej Kici) absolutnie sie to nie podoba, co wyrażają głośnym syczeniem i groźnym pomrukiwaniem oraz ewentualną ewakuacją na ogrodowe drzewa. Tak więc ciągle trwa asymilacja Małej z kotami, jednak z dnia na dzień jest coraz lepiej. Nie tracimy nadziei, że  kiedyś sunia zrozumie, ze miłości i naszego zainteresowania starcza dla wszystkich naszych zwierzaczków.
Agnieszka z Sosnowca

Czy to nie wspaniała historia?

Kudłata

Kudłata Fredzia (primo voto Fanaberia) jako jedyna z kociego towarzystwa wykorzystuje osiatkowane okno na maksa ;-) Regularnie widuję ją prawie pod sufitem. Osiatkowanie jest mocne i porządnie zrobione – bo zrobił je własnoręcznie Wu. A po zamontowaniu rzucaliśmy w siatkę namiotem, żeby sprawdzić czy kota utrzyma, nawet wskakującego z impetem. Utrzymuje.

Zrobienie takiej siatki nie jest szczególnie trudne ani kosztowne. Wszystkie materiały bez problemu można kupić w sklepach budowlanych, a inspirację można zaczerpnąć na przykład z tej strony o zabezpieczeniach okien i balkonów. Rama z siatką jest zamonotwana tak, że nie narusza okien, więc można ją zastosować również w wynajmowanym mieszkaniu (i w razie czego zabrać ze sobą).

No przykro mi, ale nie ma żadnych wymówek. Koty muszą być bezpieczne. I mieć radochę jak Kudłata Fredzia.

Upały dają nam mocno w kość, oj dają. Ale koty to w sumie mogą uznać, że upał jest fajny, bo dzięki niemu mają plażę w sypialni. Bo jak jest tak strasznie gorąco, a okna są tylko leciutko otwarte (i zablokowane oczywiście), to w nocy pokój się nie schładza. A żeby móc okno szeroko otworzyć, trzeba zadbać o bezpieczeństwo kotków. Bo kotek, nawet ten najmądrzejszy, jak zobaczy ptaszka albo motylka za oknem, skacze… Nie patrzy na nic, nie myśli tylko – skacze. A takie skoki często kończą się tragicznie.

okno   okno

Nasze koty nie wypadną ani nie wyskoczą przez okno. Za to mogą sobie wietrzyć futra i obserwować pieski na spacerkach.

  


  • RSS