sztukamruczenia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2010

Wspominałam już (chyba z rok temu), że mam słabość do kaczych kuprów. Wtedy pokazałam zdjęcie kupra łabędzia, ale tak naprawdę te kacze kupry to jest coś, co chcę zawsze zobaczyć kiedy jestem w parku. A że od niedawna mam komórkę, która przyzwoite zdjęcia robi, mogę się pochwalić „upolowanymi” wczoraj kuprami.

Na początek kuper żeński i kuper męski.

kuper1  kuper2

Oprócz kuprów wczoraj w parku spotkałam też… Dziwadło. Takie dziwne i kolorowe coś, co wyglądało jak kaczka, ale zupełnie inna od tych codziennych kaczek parkowych. Oto Dziwadło (obok kupra kaczki, z którą Dziwadło pływało):

dziwadło

Dziwadło okazało się być kaczką drzewną Mandarynką. Pierwszy raz takie cudo widziałam, zwłaszcza w naszym parczku.

A na koniec kacza rodzinka, żeby nie było, że tylko kupry i dziwadła fotografuję.

rodzinka


Białasy coś za bardzo się zakumplowały ostatnio. Co chwila natykam się na Rózika i Noska jak się tłuką (takie zapasy jak to między kumplami), ganiają albo… no właśnie, oni coś chyba knują. A przydybani udają, że niby nic, tylko sobie śpimy… Sami zobaczcie.

Knuja

No niestety, zdarza im się, ale nie powiedzą, że coś boli… W dodatku koty bardzo dobrze i długo ukrywają swoje złe samopoczucie. Uważny opiekun wie jak jego kot się zachowuje i może szybko wychwycić nawet drobne zmiany w zachowaniu kota, które mogą świadczyć o chorobie. A im wcześniej się chorobę wykryje i zacznie leczyć, tym szybciej i łatwiej kot wyzdrowieje.

U nas koty pochorowały się „hurtem”. Niespodzianka ma zapalenie dziąseł (zauważyłam, że nerwowo je, jakby chrupki kłuły ją w zęby), Żwirek miał nawrót zapalenia pęcherza (często chodził do kuwety, sikał małymi porcjami i nerwowo się wylizywał pod ogonem), a Szczuruś ma chore nerki i coś jeszcze mu dolega, ale nie bardzo wiadomo co.

Nasz najstarszy ma najgorzej z tym chorowaniem, niewydolnych nerek nie da się wyleczyć, ale można zatrzymać albo bardzo spowolnić chorobę. Niestety, wymaga to i specjalnej diety, i leków – kroplówek, zastrzyków, tabletek. Szczuruś przez swoją chorobę zrobił się wybredny (ma do wyboru z pięć rodzajów karmy, a i tak kręci nosem), przytulaśny (przecież nie zrzucę z kolan chorego kotka), trochę kapryśny. Na szczęście całkiem cierpliwie znosi wszystkie zabiegi, chociaż czasem potrafi pokazać i powiedzieć co sobie o nich myśli. Przy kroplówkach na przemian mruczy i złorzeczy mi. W lecznicy pokazuje się od najlepszej strony i uwodzi cały personel, który się nim zajmuje. W domu miewa takie chwile, kiedy przypomina sobie, że koty polują na myszki – wtedy bierze swoją ulubioną myszkę i bawi się jak kociątko. A ja wstrzymuję oddech, żeby trwało to jak najdłużej.

 

Kto nie był, niech żałuje!

Byliśmy w TV (ok. 7 minuty)


  • RSS