sztukamruczenia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 9.2009

Takie małe, dziwne coś jest u nas od trzech dni. A za trzy dni pojedzie do swojego nowego domu. Masza.

Masza

Czy wiecie jakie to straszne oddać kota, którego miało się w domu ponad rok? A jednocześnie – jakie wspaniałe?

Iglak ma nowy dom. Mój mroczny książę, najpiękniejszy czarny kot na świecie. Był u nas tak długo, już traciłam nadzieję, że uda się znaleźć dom dla niego. Kilka osób pytało o czarne cudo, ale najwyraźniej nie czytali dokładnie ogłoszeń, bo zawsze rezygnowali słysząc, że to kot, który nie przepada za ludźmi. Raz o mało go nie oddałam, na jedynaka. Nawet odbyła się wizyta przedadopcyjna, już prawie chciałam zaryzykować, ale… nie, to jest kot, który kocha inne koty i bardzo ich potrzebuje. No i znalazł się taki cudowny dom, z dwoma kotami i ludźmi, którzy zakochali się w pięknym, niedostępnym Iglaku. A w nowym domu Iglak bardzo szybko zaprzyjaźnił się z kotami, zaś do ludzi przychodzi w nocy spać. I pozwala się głaskać od czasu do czasu.

Kiedy Iglak wyjechał było mi bardzo źle, polało się trochę łez. Teraz jestem szczęśliwa czytając relacje z domu Iglaka, np. takie:
Dziś był fajny poranek. Dla mnie weekend to często jedyna szansa, aby odespać zaległości z dni roboczych, więc leże w łóżku długo. Ale koty zawsze się z tego cieszą i nagminnie mnie wtedy odwiedzają, przytulają, domagają miziania itp.
Iglak widocznie pozazdrościł, albo jest naśladowca (tak mi się wydaje) bo dwa razy powtórzyła się podobna sekwencja: Ciri wskakuje na łóżko i zaczyna mnie udeptywać, nachylać do miziania itp. i chwile potem wskakuje Iglak (…), staje obok Ciri i bardzo pozytywnie reaguje na głask. Też zaczyna się wyginać itp. i widać, że głaskanie daje mu przyjemność, mruczy.

Może i Świerczek się doczeka…

Cisza


  • RSS