sztukamruczenia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 5.2009

Czekam na Was ;-)

piknik

na którego cały weekend polowałyśmy.

burasek

Było już o rogalu, ryżu i takich tam upodobaniach kocio-kulinarnych. O wyżeraniu z garnka, zabieraniu z talerza, ale to wszystko pikuś jest. Małpeczka przeszła do następnego etapu w tym… konkursie (?).
Otóż czarne małpiątko uwielbia podziamać sobie pieczywo, najlepiej bułkę. Nie musi być świeża. Niestety, nie karmię moich kotów bułkami, no trudno, muszą chrupki, puszki i mięsko jeść.
[Pamiętam z dzieciństwa menu wiejskich kotów - miskę z bułką rozmoczoną w mleku. Koty wcinały jak głupie a mnie dziś się włos jeży na głowie przy tych wspomnieniach. Nie znam wpływu tej diety na długość kocio-wiejskiego życia, ponieważ większość stołówkowiczów mleczno-bułczanych wcześnie kończyła żywot na skutek przejechania samochodem lub zjedzenia zatrutej myszy...]
Małpeczka znalazła sposób na zorganizowanie sobie swoich przysmaków – jak nie dają po dobroci, to bułkę należy ukraść. Z chlebaka. Zamkniętego.
Czekam kiedy nauczy sie otwierać lodówkę, małpa jedna, bo wędlinkę też lubi.

I to całkiem nieźle żyjemy.

Szansa miała kolejną operację. Usg wykazało wodonercze, trzeba było usunąć całkowicie niesprawną nerkę. Okazało się, że moczowód do tej nerki był zablokowany, powstał stan zapalny. Skutek urazu prawdopodobnie. Najadłam się strachu, ale wszystko poszło gładko, a druga nerka działa ładnie, sprawdziliśmy to na różne sposoby (badania krwi i moczu). Szu po operacji była obolała, musiała dostać środki przeciwzapalne i antybiotyk, ale po kilku dniach wszystko co złe przeszło. Teraz ma super apetyt (napycha się jak głupia jakaś), super humor (sama znajduje sobie zabawki i odstawia z nimi niezłe balety, wprawdzie dość rzadko, ale jednak) i jest super kochana (przychodzi do mnie na mizianki bezczelnie wypychając rezydentów z miejscówki). Jutro zdejmujemy szwy. Poza tym Szansa pięknieje, nabiera ciałka a sierść ma już śliczną, czystą i gładką jak jedwab. Jest cudownym kotkiem.

Zbój kilka dni temu został pasowany na kociego mężczyznę. Odbierając go po kastracji z lecznicy dowiedziałam się, że jest po obiedzie, bo bardzo domagał się posiłku. Chłopak nie zauważył, że cokolwiek mu ubyło, ale ja sprawdziłam. Ubyło.

Małpeczka jak to małpeczka – przykleja się i każe przytulać, szaleje ze śmiotkami i papierkami. Imię idealne, bo mała biega i woła „uh, uh”, jak prawdziwy małpiszonek.

Iglunio coraz łaskawszy, codziennie się głaszczemy i przytulamy. Jedyny warunek to taki, że kot musi być zaspany albo przyklejony do innego kota.

Świerczek bez zmian. Raz miaukoli i przychodzi, żeby go pogłaskać, a za chwilę zwiewa jakby diabła zobaczył. Tchórz nad tchórze.

W kawiarni „Kafka” na Powiślu (Oboźna 3) dziś zaczyna się weekend psio-koci. Od 12.00 do 17.00 zapraszamy! Będą różne atrakcje, również dla dzieci, będzie można pogadać o zwierzakach, kupić biżuterię na szczytne cele.


  • RSS