sztukamruczenia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 3.2009

Wczoraj oddaliśmy Mandarynka… Pojechał do domu, gdzie będzie miał towarzystwo dwóch dorosłych kotów. I już mam pierwsze wieści – Mandarynek na przemian szalał po nowym domu i miział się z nowymi opiekunami głośno mrucząc i ugniatając.

Czarne kotki dwa, Zbój i Małpeczka, powoli dochodzą do siebie po powrocie. Małpeczka przykleja się jak dawniej, Zbój zaczął mruczeć. A tak w ogóle to z imionami dla nich trafiłam pół na pół – Małpeczka jest szybka, zwinna, wiesza się na drapaku i na ludziu, jak małpka. Za to Zbój wcale zbójem nie jest, jest spokojny, wręcz dostojny i ma takie senne spojrzenie… To raczej Czarny Miś jest. Ale mamy już Misia (Biszkoptowego), więc Zbój musi na razie zostać Zbój.

Szansa wczoraj odwiedziła panią doktor. Wyjaśniło się smutne spojrzenie zielonych oczu. Szansa nie ma połamanej miednicy a zwichniętą prawą tylną łapkę, kość jest zupełnie poza stawem. To bardzo ją boli. Musimy jak najszybciej naprawić łapkę, operacja będzie niestety trudna (uraz jest stary) i dość droga. Przed operacją trzeba jeszcze Szansę zbadać porządnie, wyniki badania krwi są całkiem niezłe, ale czeka nas echo serca, Szansa ma szmery i musimy się upewnić, że może dostać narkozę.

Trwa akcja w Boguszycach. Dotąd udało się zabrać stamtąd 60 zwierząt, głównie koty, ale i psy (szczeniaki i dorosłe). Wszystkie zwierzęta są w kiepskim stanie, niektóre już zdrowieją i pięknieją, przed innymi długa droga.
W Boguszyckiej umieralni nadal jest kilkaset zwierząt…


Małpeczka
i Zbój już u nas. I są bardzo smutne,
widać, że zagubione, że nie wiedzą o co chodzi, co się stało… A mnie
jest przykro kiedy w tym samym pokoju widzę wesołego, rozrabiającego
Mandarynka i ciche, przygaszone dwa czarne kotki, jego rodzeństwo.
Kotki, które były tak samo wesołe jeszcze niedawno.

Smutno mi też, bo dziś po raz kolejny w Boguszycach była ekipa
ratunkowa i… nie mogła zabrać wszystkich kotów, wszystkich psów,
które tego potrzebują. Powinnam się cieszyć z nowego życia zabranych
stamtąd zwierzaków… A myśli wciąż wracają do tych, których nawet nie
widziałam, a tylko rozmawiałam o nich przez telefon. Zostały.

Szansa od wczoraj spaceruje po salonach. W łazience ma swój
kącik, gdzie dostaje jeść i dokąd czasem sama wraca, żeby pospać w
odosobnieniu, jednak podoba jej się również drzemka na tapczanie w
pokoju Wu albo pod łóżkiem w sypialni. Dzięki tym wędrówkom zobaczyłam,
że Szansa ma jednak spore trudności z chodzeniem.

Szansa   Szansa portret

Tak naprawdę to powinnam mieć tylko pięć kotów, a nie siedem. Taki był plan, który zburzyli dwaj buro-biali bracia, Super Majo Bros (urodzeni 1 maja) czyli Żwirek i Muchomorek. Urodzili się w piwnicy na Kole, właściwie w dniu, w którym panie karmicielki ostatecznie zgodziły się na sterylizację ich mamy. No, ale było już za późno.

Losy braci były dość skomplikowane, najpierw Dom Tymczasowy u znajomej, później pół roku w domu stałym, z którego wrócili do nas, potem tydzień w drugim domu stałym i kolejny powrót z adopcji… No i zostali, głównie ze względu na chorobę Muchomorka. Choroba była ciężka i nieuleczalna, ale czasem zastanawiam się, czy to nie był jakiś podstęp, bo od dłuższego czasu nie ma po niej śladu. I niech tak zostanie, bo dziś nie wyobrażamy sobie zycia bez Żwirka i Muchomorka, naszych zwrotów adopcyjnych (podwójnych).

Muchomorek

Dziś wieczorem wracają do nas Małpeczka i Zbój.

Szansa

W poniedziałek zabrałam Szansę do lecznicy, kotka została zbadana
przez dwie wetki. Jest koci katar, szmery w sercu, świerzb. Szansa jest
wychudzona, mięśnie w tylnej części ciała w zaniku, jedna łapka jest
krótsza (lub, jak orzekła jedna z wetek – jedna łapka dłuższa
). Podczas usg Szansa obficie siknęła, na oko mocz w porządku. Brzuszek duży, ale ciąży nie widać – ufff.
Grzybicy też na szczęście nie stwierdzono, wenflon
juz wyjęty, bo Szansa je i pije.

Mam ją karmić nie za dobrze, od wtorku dostaje odrobaczenie (żeby zamiast
kota nie upaść robali), zastrzyki dostałam na wynos,
kontynuujemy leczenie zapoczątkowane przez wetkę z Łodzi, Anię Mrozek.

W przyszłym tygodniu Szansę czeka kontrola, może rtg miednicy, chociaż to tylko
poglądowo, bo i tak już się zrosła. Przed sterylką konieczna będzie
dodatkowa diagnostyka – echo serca.

A Szansa siedzi sobie w łazience i chyba jest całkiem zadowolona,
że ma ciepło, sucho, pełną michę i brak kłębiących się wokół kotów i
psów. Czyszczenia uszu nie znosi, tabletek nie chce łykać, za to nadspodziewanie dobrze znosi bolesne zastrzyki, nawet nie trzeba jej mocno trzymać, tylko Wu zajmuje ją czymś, a ja cichcem i z tyłu robię zastrzyk.

A przede wszystkim Szansa jest niezwykle miłą, kochaną koteczką, która mruczy na nasz widok i słodko nadstawia się do głaskania.

Małpeczka ze Zbójem pojechały do nowego domu. Dwa czarne koty w piątek trzynastego – oj, będzie się działo!
Mandarynek troszkę zagubiony, nie wie gdzie mu towarzystwo znikło… Teraz okupuje moje kolana, mizia się jak wariat i mruczy bardzo głośno.

Szansa

To jest zdjęcie Szansy z wczoraj.
Koteczka jest dorosła (ok. trzyletnia), zagłodzona, ma koci katar, świerzba, miała pchły (więc pewnie i tasiemca ma), początki grzybicy i do tego wszystkiego połamaną po wypadku miednicę. Słabo je, za to bardzo się mizia. I ponoć jest kochana. Niebawem sama się o tym przekonam.

Szansa została zabrana z piekła, z umieralni, z obozu koncentracyjnego dla zwierząt, zwłaszcza dla kotów. Z przytuliska Bożeny Wahl „Ostatnia szansa”. Zostało tam jeszcze kilkadziesiąt kotów i kilkaset psów. W piekle.

Szansa

6 komentarzy

Szansa

Dziś rano jeszcze była w przytulisku Bożeny Wahl, teraz jest w lecznicy w Łodzi, a w niedzielę przyjedzie do nas.
Już nie możemy się doczekać.

Wczoraj wieczorem ubyło nam. Kluska i Młoda pojechały do nowego domu – razem!
KluskaKluska
MłodaMłoda

Małpeczka (dawniej Mała Wu) wywinęła nam numer i półtora dnia przed planowaną przeprwadzką pochorowała się – miała gorączkę i wysokie leukocyty. Teraz muszę malutką kłuć, ale zastrzyki działają, bo Małpeczka ma świetny humor, bawi się i ma już apetyt. Co się odwlecze to nie uciecze, przeprowadzka będzie za tydzień (o ile wetka pozwoli). A z Małpeczką pojedzie też Zbój i będą dwa czarne koty, jeden wielki a drugi malutki.
Malpeczkamała Małpeczka
Zbójduży Zbój

Mandarynek, szalony rudzielec, czeka na wizytę przed-adopcyjną. Tymczasem szaleje po domu i rozmazuje się w oczach, jak to on.
MandarynekMandarynek

A na placu boju pozostają dwa duże, piękne i niekochane koty… Iglak i Świerczek nie mają szczęścia…
IglakIglak
ŚwierczekŚwierczek

Młoda i Kluska też na walizkach.

Czy one to wiedzą? Taka Kluska na przykład – jak tylko goście wyszli, wpakowała mi się na kolana i mruczała, mruczała, mruczała. Młoda przyszła się do mnie w nocy przytulić. Małpeczka przykleja się do mnie, a Zbój, którego niedawno oskarżałam o niechęć do mruczenia, popisuje się głośnym i głebokim wibrato.

Na pocieszenie zostaną nam Świerczek i Iglak. Świerczek, ktory zmyka przede mną jak przed diabłem, bo trochę chorował niedawno i musiałam codziennie go łapać i robić zastrzyki. Iglak, który patrzy na mnie spode łba i też zmyka przed dotykiem, ale popatrzeć i pozachwycać się pozwala. Koty dla koneserów – tylko czy tacy się znajdą?…

Zbój i Małpeczka już siedzą na walizkach. Na dniach przeprowadzą się (razem) do nowego domu. Jak zwykle radość miesza się ze smutkiem, że już za chwilę ich nie będzie…
Nie będzie malutkiej czarnej kici, która potrafi przez całe mieszkanie przebiec wołając po kociemu „kocham cię! kocham cię!” i wpakować się na kolana. Nie będzie obgryzania ucha, wyrywania włosów, skrzeczenia żeby jeszcze głaskać.
Nie będzie miękkiego, czarnego kocurka z luzackim spojrzeniem i krokiem kowboja, nie będzie cichego gruchania oznaczającego, że Zbój się nudzi i szuka czegoś (albo kogoś) do zabawy.

A dziś kolejna wizyta przed-adopcyjna. Czy Kluska albo Młoda się spodoba? A może Iglak lub Świerczek podbiją czyjeś serce?

Wczoraj Wu zapytał – „czy nie powinniśmy zacząć jej odchudzać?”

Kluska ziew

A Kluska na to – „daj spokój, coś ci się pomyliło chyba…”

Kluska


  • RSS