sztukamruczenia blog

Twój nowy blog

Wpisy z okresu: 8.2008

trio01  trio2
No i co? Bo my tak sie rozglądamy… i rozglądamy… i rozglądamy się…

trio3  trio4
Jak jakie głupie wypatrujemy… Patrzymy i tu, i tam, i w ogóle…

trio5  trio6
I nie ma. No nie ma domków, no.                                                Czekajcie! A może tam!

trio7
Nie, nie widać domków. 
A przecież my takie fajne jesteśmy! foch

Tak! Małe koty, które widać na zdjęciach, szukają dobrych domów!

Duże koty (dorosłe, spaślaki itp.) pełnią rolę gospodarzy. Pojawiają się na zdjęciach, pojawią się pewnie w notkach na moim blogu, ponieważ są częścią życia małych kotów, które szukają domów. Małe koty od dużych kotów uczą się życia domowego – jak korzystać z krytej kuwety, gdzie należy się zameldować po jedzenie, które miejsca się drapie i że wszystkie siatki z zakupami należy zrewidować natentychmiast. Małe koty przychodzą do dużych kotów się przytulić.

Małe koty już wiedzą, że wujek Młody jest kochany i jeżeli podstawi mu się mały łepek pod pysk, to wujek dokładnie wyliże. Małe koty ustawiają się w kolejce do pyska Młodego.

Małe koty wiedzą, że wujek Miś i wujek Żwirek są od ganiania – że jak się odpowiednio do wujków przyskoczy, to oni niby uciekają i można ich gonić. Dopóki wujkowie takiego rozbrykanego małego kota nie pogonią w drugą stronę – to się nazywa zabawa w berka.

Małe koty do ciotek Niespodzianki i Całki nie podchodzą bez potrzeby, bo ciotki szybko się wkurzają.

Małe koty (które szukają domu) uwielbiają drażnić wujka Szczurusia – niby największy i najstarszy, a tchórz z niego straszny i tak śmiesznie skrzeczy, jak jakiś mały kot do niego podejdzie i strzeli baranka albo zaczepi łapą.

Małe koty już się zorientowały, że wujek Muchomorek jest humorzasty i niezgrabny, ale też można się z nim pobawić.

Duże koty przypomniały sobie jak fajnie jest bawić się myszkami albo pestkami słonecznika, albo czymkolwiek, bo wszystko do zabawy się nadaje – małe koty demonstrują im to codziennie.

Jodła, Tuja, Limba, Cyprys, Iglak i Świerczek szukają domów.
I Morelka też szuka, ale Morelka to przypadek szczególny.

Cyprys i Tuja  Cyprys kocha TujęTuja i Jodła  Tuja z Jodłą się przytulają

trójka  Iglak i Cyprys kochają Tuję

Żwirek i Jodła  Żwirek kocha Jodłę…

Muchomorek i Cyprys  …a Muchomorek Cyprysa

Miś, Iglak i Świerczek  Do Misia tulą się Iglak i Świerczek

czarne koty  Czarne koty trzymają się razem (Iglak, Cyprys i Młody)

Morelka z Cyprysem  Morelka w objęciach Cyprysa

Limba mrucząca

1 komentarz

Przyszła do mnie Limba i chyba ma pretensję… Że nie piszę o niej prawie wcale, a jak już coś tam wspomnialam, to obsmarowałam, że niby Limba nie przychodzi na kolana. Bzdury jakieś. Bo piszę tę notkę z rozmruczaną i rozkokoszoną Limbą na kolanach.

Limba

Limba wtula się we mnie, mruczy, spogląda w oczy. Nadstawia łepek do miziania, lekko podszczypuje rękę.

Złapała się razem z Jodłą, do jednej klatki. Od początku sprawiała wrażenie nie tyle dzikiej, co śmiertelnie obrażonej za złapanie i zamknięcie w klatce. Strajkowała, nie chciala jeść, pierwszy posiłek dostała na siłę, strzykawką. Pierwsze głaskania przyjmowała z milczącym wyrzutem w oczkach. Szybko jednak zaczęla przymykać oczy z przyjemności, szybko też zamruczała.

Limba jest bardzo śmieszna, ma długi nosek i małe ślepka, przezywam ją „myszka”.

Limba  MrrrrrrrMrrrrrrrrrMrrrrrrrr

Morelka

Jest u nas niecałe 2 tygodnie, a jakby była od zawsze. Malutka Morelka. Znaleziona w formie „szmatki” przy kole samochodu, uderzona, z kocim katarem. Dokładne zdjęcie rtg pokazało, że jest wyjątkowa – nie ma rzepek w tylnych łapkach. To bardzo poważna i niezwykle rzadko spotykana wada genetyczna. Morelka na razie radzi sobie świetnie, chociaż trochę kuleje i tylne łapki ma niestabilne (gną jej się kiedy opiera się na nich całym ciężarem). Za dwa tygodnie zrobimy kolejne zdjęcia i będziemy konsultować malutką u specjalistów. Bardzo chciałabym, żeby nam powiedzieli, że można coś zrobić z tą jej przypadłością. Bo czarny scenariusz mówi, że malutka, kiedy dorośnie i zwiększy masę, przestanie chodzić.

Tymczasem Morelka roztacza wokół swój urok, któremu ulegają nie tylko ludzie, ale i koty. Bardzo szybko odmówiła zamknięcia w klatce wystawowej, poczuła się pełnoprawnym członkiem naszego stada. Bawi się wszystkim co podleci pod łapkę, na jedzenie melduje się w kuchni razem ze wszystkimi kotami, spać chodzi na kanapę albo na drapak.

na drapaku  z czarnymi kotami

Jak widać Morelka zauroczyła głównie czarne koty. Cyprys i Iglak kochają ją niesamowicie.

Świerczek Przedstawiam Świerczka, kotka który długo nie mógł się zdecydować czy mnie lubi.

Świerczulo dał się złapać dość łatwo, nie był agresywny, w klatce nie nastręczał problemów. Za to po wypuszczeniu do pokoju pokazał swoją prawdziwą naturę. Naturę tchórza z rozdwojeniem jaźni.

Długo nie życzył sobie żadnych poufałości, głaskania czy dotykania w ogóle. Uciekał przede mną aż się kurzyło, chował po kątach, właził w dziury różne (nie wiedziałam ile zakamarków może mieć jeden mały pokój). Złapany na ręce sztywniał, żeby po chwili nadstawiać się do drapania pod bródką. Mruczał, przeciągał się wystawiając brzucholek. Miodzio kotek. Do kolejnego łapania…

Na widok mojej ręki wiał, a jeżeli już nie miał dokąd, przypłaszczał się i kładł uszy po sobie. Przerażony. A za chwilę mruczał na moich kolanach. Wkurzał mnie niemiłosiernie tym swoim niezdecydowaniem. Nawet zastanawiałam się czy w ogóle da się go porządnie oswoić.

Pierwszy przełom nastąpił po drugim szczepieniu – w gabinecie wet zwierzyłam się, że jeśli będzie dziczył dalej, to go wykastruję i wypuszczę na wolność. Od tamtej pory Świerczek ganiał się ze mną tylko tak pro forma – niby uciekał, ale w końcu przysiadał w dostępnym miejscu, kładł uszy po sobie i… czekał aż go zacznę głaskać. No, sukces, he he.

Drugi przełom nastąpił po wypuszczeniu tujaków na salony. Regułą jest, że kociaki na większej przestrzeni troszkę się cofają i dziczą. Ale Świerczek… podeszłam do niego, a on po raz pierwszy nie zwiał. Położył uszy po sobie i zaczekał na moją rękę. A potem nieśmiało nadstawił łepek do głaskania. No, wzruszyłam się, co tu kryć.

Świerczek znowuTeraz Świerczek ładuje mi się sam na kolana. W dodatku okazał się gadułą, kiedy chce się poprzytulać, podchodzi do mnie, spogląda w oczy i miaukoli. Uwielbiam takie gadułki.

Ten kociak jest łagodny jak baranek, ale uwielbia się bawić i wtedy strzela różne dziwne miny bardzo groźnego kota. Nawet udało mi się kilka takich min uwiecznić, o, na przykład taką:

mina Świerka 

Czy nie wygląda jak celebryt przyłapany przez paparazzich? Broni swojej kobiety przed natrętem (na zdjęciach z Jodłą).

mina znowu

Wczoraj wieczorem ugotowałam ryż.
Część (duża) ryżu zostala w garnku, na kuchence. Jakoś tak… no nie przykryłam, nie schowałam do lodówki.
Rano garnek był na miejscu, ale ryżu w nim zostało ziarnek kilka na dnie.
Hm…
Wu twierdzi, że nie zjadł ryżu w nocy.
No to kto zjadł? No kto? Czyje podniebienie (a raczej – podniebienia) domaga się tak wyrafinowanych smaków jak ryż gotowany na wodzie, z małym dodatkiem oliwy z oliwek i soli? Nawet kostki bulionowej wczoraj do tego ryżu nie dodałam! A jednak zeżarły! Te głupie, małe koty!

Kocie jedzenie zapewniam stale. Wiem co zrobię – dosypię im ryżu i wkruszę rogala marcińskiego. O.

Do Chin!!!

4 komentarzy

Tujaki śnią o złotym medalu w dyscyplinie nowej, spanio-przeciąganiu synchronicznym.
Miałyby duże szanse (ćwiczą Limba, Iglak i Jodła).

spanio-przeciąganie synchroniczne

Malutka Morelka okazała się pełna niespodzianek.
Bo ona nie ma rzepek w tylnych łapkach. Dlatego tak dziwnie i niechętnie chodzi. Składaliśmy to na karb uderzenia, ale zdjęcie rtg odsłoniło tę tajemnicę. Morelka taka się urodziła.
No i teraz nasi weci mają ciężki orzech do zgryzienia.

A Morelinda jakby nigdy nic – mruczy, poskrzekuje, rozkochuje w sobie wszystkich.

Jdła poluje

Nie chciała dać się zlapać, o nie. Złapana – postanowiła zawalczyć o wolność. Jedyna z całej szóstki była agresywna, tak z pół dnia. Rzuciła się na moją rekę, kiedy wkładałam jedzenie do klatki, ugryzła mocno. Patrzyła na mnie nienawistnie swoimi wielkimi oczyskami. Troszkę mnie nawet przestraszyła. Kilka dni później przestała udawać strasznego kota.

Teraz Jodełka jest naprzytulniejsza z całej tej kociej ferajny. To miziak-upierdliwiec. Wspina się na kolana, ale to jej mało, ona musi jeszcze wspiąć sie do twarzy, przytulić do policzka, pocałować w nos. Mruczy jak nakręcona.

spojrzenie Ma spojrzenie niczym kot ze Shreka – no przytul mnie, pogłaszcz!

Cudna jest. Nie sposób jej nie kochać.

Młody z Jodłą  Kochają ją też duże koty.


  • RSS