![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
Sztuka MruczeniaPsy machają ogonem gdy się cieszą, żaby kumkają by następnie w świetle księżyca oddać się cichszym przyjemnościom. Koty mruczą gdy są szczęśliwe, a to mruczenie jest głęboko uwewnętrznioną i uzewnętrznioną kocią sprawą, która istnieje sama dla siebie. […]Kocie mruczenie to doskonała radość, która sama sobie wystarcza. Bardziej niż ludzki uśmiech zbliża do stanu idealnej błogości. […] Ludzka radość wyraża się w psi sposób, a nie w stylu kotów. […] Żaden człowiek nie umie się cieszyć po kociemu. E. Skasa-Weiss 2012-01-21 23:51:09 Goła kanapka Kiedy byłam dzieckiem, sporo czasu spędzałam ze swoją czeską babcią. A w jej domu był pies, a właściwie sunia, Hexa. Hexa była jamnikiem szorstkowłosym, przez co do dziś mam słabość do tej rasy. Pamiętam, że każdy posiłek w obecności psa był dla mnie udręką. Bo Hexa żebrała. Siadała przy człowieku, na przykład przy mnie i patrzyła. Czasem z jej paszczy wydobywało się ciche i krótkie skamlenie, ale głównie pamiętam ten świdrujący mnie wzrok. Tak tak, Hexa żebrała o jedzenie. Choćby nie wiem jak była najedzona, zawsze nasz posiłek był lepszy. Presja jej spojrzenia niemal odbierała mi apetyt, a trzeba było być twardym i nie wolno było dawać Heksie jedzenia ze stołu, żeby się nie nauczyła, że żebranie się opłaca. Zgadnijcie dlaczego Hexa zawsze siadała przy mnie. I czemu wiem, że nie nadaję się na opiekunkę psa ;-) Koty mają inną politykę jedzeniową. One nie żebrzą jak pieski. One wymuszają. Albo po prostu sobie biorą i już. ![]() Wystarczy chwila nieuwagi, mrugnięcie oczu, momencik tyłem do talerza. Jeśli przygotowujesz lub spożywasz posiłek w domu z kotami, nie możesz się zdekoncentrować choćby na moment. Nie wiem który kot ukradł mi część kolacji. Mam swoje podejrzenia. Na podstawie dowodów nagannego zachowania Młodego sprzed kilku lat. Ten jedyny raz, kiedy dał się złapać na gorącym uczynku. ![]() Więc albo to Młody jest złodziejem wędliny, albo wychował sobie godnych następców. W sumie to podejrzewam je wszystkie. Tagi: kulinaria, młody skomentuj (4) 2012-01-17 00:11:16 Wycieczki Dziewczynek Złotooka od kwietnia ubiegłego roku mieszka sobie w jednym pokoju - najpierw była tam zamknięta bo kwarantanna i leczenie, potem okazało się, że ma alergię pokarmową, więc nie może podjadać z misek karmy reszty kotów. Złotooka tak się przyzwyczaiła do swojego pokoju, że z niego nie wychodzi, tylko przyjmuje wizyty innych kotów, kiedy zostawiamy otwarte drzwi. Od kilku miesięcy Złotooka ma towarzystwo Kai, która też szuka domu. Kaja czasem robi wypady do przedpokoju, a nawet do salonu, ale to tylko krótkie wycieczki krajoznawcze. Nie przeszkadza nam to, bo Kaja może jeść normalną karmę, więc nawet jeśli coś tam łyknie z misek w kuchni, nic się nie dzieje. Jednak kilka dni temu Złotooka bardzo nas zaskoczyła. Wu znalazł ją na blacie w kuchni! Pierwszy raz Złotooka sama z własnej woli powędrowała tak daleko. Oczywiście zaraz wróciła do siebie, jednak następnego dnia w kuwecie znalazły się dowody zbrodni... Złotooka musiała się najeść zwykłej karmy, na którą zareagowała biegunką. 'Zakazany owoc' trochę jej zaszkodził. W sumie nie wiem komu bardziej - jej czy nam. Złotookiej chyba skutki niedozwolonego obżarstwa nie przeszkadzały szczególnie, za to my musieliśmy intensywnie wietrzyć ;-) A oto Kajunia na wycieczce krajoznawczej do salonu: ![]() Tagi: adopcja, kaja, adopcja kota, złotooka skomentuj (3) 2011-12-31 11:26:49 Do siego roku!!!
skomentuj (1) 2011-12-26 23:15:08 Znowu klikamy i karmimy! Tym razem możemy nakarmić czeskie pieski! Wystarczy raz dziennie kliknąć i napełnić miskę pieska. Mamy czas do 15 stycznia. Klikamyyyyy!!! I zapraszamy znajomych do klikania!!!
Tagi: klikanie, kliknij skomentuj (3) 2011-12-24 01:08:43 Świątecznie ![]() Wszystkim zaglądającym na mojego bloga życzę wspaniałych, ciepłych i rodzinnych Świąt, a w Nowym Roku spełnienia marzeń i wielu dobrych uczynków :-) Bądźmy dobrzy dla siebie nawzajem - dla ludzi, dla zwierząt. Dla całego świata!
Tagi: święta skomentuj (2) 2011-12-17 14:40:21 Co pomieści mała łazienka, czyli SweetPea Trafił do nas znienacka - telefon od koleżanki, chwila zastanawiania się i decyzja, dobrze, weźmiemy kociaka. Bo malutki, bardzo chory i na pewno nie przeżyje kolejnej nocy tam gdzie jest, na jakimś podwórku. ![]() Przyjechał mały, skrajnie wycieńczony kociak z paskudną biegunką. Pysio tak chudy, ze wręcz "wyszczurzały". Odparzona pupa i wyłysiałe tylne łapki, to od tej biegunki. Jedynym dobrym objawem był całkiem niezły apetyt. Przez kilka pierwszych dni nie byłam pewna czy małemu uda się przeżyć. Codzinne wizyty u weta, zastrzyki, kroplówki, krople do oczu, karmienie strzykawką (bo kociak jednak odmówił jedzenia), nieustanne mycie łazienki i zmienianie podkładów. I straszny żal, kiedy się patrzyło na chudziutkie kociątko bez chęci do życia, kiedy maluch płakał przy myciu odparzonego tyłu... I nadzieja, kiedy chudzieńki maluch zaczynał mruczeć po pierwszym pogłaskaniu. ![]() Ale to trwało tylko kilka dni. Po niecałym tygodniu, kiedy weszłam rano do łazienki, myślałam, że ktoś nam podopiecznego podmienił. Zamiast apatycznej szmatki zastałam ożywionego kotka, który bardzo głośno domagał się śniadania, już natychmiast! A po śniadaniu wreszcie zaczął się bawić zabawkami, które cały czas na to czekały! SweetPea to kotek wspaniały i wyjątkowy. Trafił z łazienki na "salony" i natychmiast rozkochał w sobie kocie towarzystwo. Błyskawicznie zauroczył nawet najbardziej oporne koty, nawet Niunię, która nowych kotów bardzo nie lubi, nawet Kudłatą, która wszystkie nowe koty i kociaki tłucze. Niunia myła SweetPea, a Kudłata się z nim bawiła. Kociak błyskawicznie zorientował się gdzie są miski, gdzie kuwety, a gdzie najlepsze legowiska. Zakumplował się z Pigalakami, ganiał Noska. Objął w posiadanie koci namiot i wszystkie najfajniejsze zabawki. A czasem kładł się po prostu na podłodze, na środku pokoju i mądrze patrzył. ![]() Dziś SweetPea ma na imię Prince. Dostaję wieści z jego nowego domu, że śpi ze swoją nastoletnią opiekunką, że jest niesamowity, że zaczyna się zaprzyjaźniać z psem, a kotka-rezydentka jeszcze się Prince'a boi. Tęsknię za czarnulkiem o mądrym spojrzeniu, ale cieszę się z jego nowego, wspaniałego życia. Nasza łazienka jest bardzo mała, ale wystarczy, żeby uratować życie małego kotka :-) ![]() PS Koleżanka nazwała malucha Groszek, dlatego mówiłam na niego właśnie SweetPea. Kto nie zna tej cudnej piosenki? Tagi: adopcja, groszek, adopcja kota, sweetpea skomentuj (6) 2011-12-10 08:27:01 Klikamy - karmimy! Po raz kolejny karmimy psy w schroniskach :-) Pamiętaj! Codziennie zacznij komputerowy dzień od kliknięcia! I napisz maila do wszystkich znajomych, żeby klikali. I na facebooku roześlij zaproszenia. I powiedz sąsiadom, sprzedawczyni w sklepie, w tramwaju też możesz opowiedzieć o klikaniu. Klikamy i karmimy! Tym razem mamy czas do 19 grudnia (do godz. 14.00), więc każdy dzień jest cenny! Tagi: klikanie, kliknij skomentuj (3) 2011-11-30 22:57:24 Andrzejkowe wróżby Laliśmy wosk i wywróżyliśmy sobie... koty ;-) Całe mnóstwo kotów.
skomentuj (6) 2011-11-06 22:59:26 Nasza łazienka chyba nie lubi być pusta... ...chociaż my wcale nie lubimy jej zapełniać. Słowo! ![]() Bardzo mały, bardzo chudy, bardzo wycieńczony i chory. Bardzo fotogeniczny, bo na zdjęciach wygląda o niebo lepiej niż w rzeczywistości. Bardzo potrzebuje kogoś, kto się nim zaopiekuje, bo u nas może zostać bardzo krótko. ![]() Bardzo kochany i bardzo mruczący. Ma bardzo wielką wolę życia. Tagi: adopcja, groszek, adopcja kota, sweetpea skomentuj (5) 2011-10-31 17:47:20 Halloween mamy w tym roku bardzo dyniowe - Zrób mi pająka. - Jak to? Jakiego pająka? - Pająka potrzebuję, będzie tutaj zwisał. Zrób pająka. - Ale z czego? - Nie wiem, coś wymyśl. Może kulkę z kociej sierści i jakieś odnóża z czegoś. Potrzebuję pająka. ![]() Przegrzebałam szufladkę z biżuterią - nie mam pająków. Przeszłam się po domu domu, rozglądałam dokładnie, nie znalazłam żadnych pająków (tych żywych też nie). No to zrobiłam pająka z hematytu, marmuru i drutu bez dodatku niklu. Przynajmniej nie będzie uczulał :-) ![]() Wu był w tym roku mocno zajęty "dyniowo", rzeźbił jak najęty. Ja zaś gotowałam, była zupa z dyni i placki dyniowe. Całkiem smaczne, polecam! Mogę dać przepis. A oto drugie dzieło dyniowe: ![]() Tagi: halloween skomentuj (14) 2011-10-29 15:02:48 Czas czarnych kotów Halloween to zwyczaj obcy i można się zżymać na nowe mody, ale przyznać też trzeba, że to nowe "święto" ma swój urok. Lampiony z dyni i czarne koty - to jest to, co nas kręci najbardziej ;-) Dziś o czarnych kotach. Moim zdaniem mają w sobie magię i urok. Zwłaszcza w nocy, kiedy czerń futra zlewa się z ciemnością i widać tylko świecące oczy. Dawno temu miałam czarnego kocura, którego oczywiście przytargałam z podwórka. Blacky miał kruczo-czarną błyszczącą sierść i ogromne, żółte oczy. Całkowicie oswojony, ktoś po prostu wyrzucił go, w dodatku zimą... Rodzice, mimo zaskoczenia, zgodzili się na kota w domu, więc Blacky u nas został. Pierwszy wieczór, moja młodsza siostra położyła się już spać i nagle słyszymy z jej pokoju cichutkie "mamo, mamo, zabierz go! on ma oczy jak duszek!". Tak tak, pisząc to uświadomiłam sobie, że mój pierwszy domowy kot, to był właśnie czarny jak noc Blacky. Kochany kocur... Oddałam już sporo czarnych kotów do nowych domów. Dopiero zaglądając do albumu ze zdjęciami, uświadomiłam sobie ile ich było: MałaCzarna, Szprycha, Bieżnik, Pchełka, Cyprys, Iglak, Zbój i Małpeczka. I jeszcze Dźwiedź, który z zamknietej piwnicy trafił do koleżanki, która najpierw szukała mu domu, a potem znalazła - u siebie :-) Wszystkie te koty są czarne, a każdy zupełnie inny! Dziś u nas są dwie czarne kotki. Obie szukają domów, które docenią urok czarnego kota. ![]() Gryzelda jest rodzoną siostrą białego Rózika (ale podobieństwo można znaleźć tylko w białej plamce na szyi ;-) Jest śliczna - drobna, z wielkimi żółtymi oczyskami. Kocha inne koty, uwielbia zwłaszcza Młodego. Niestety, nie przepada za kontaktem z ludźmi (zwłaszcza ze mną), unika dotykania i głaskania. O dziwo, kiedy już ją dorwę i głaszczę, pięknie mruczy i nadstawia nawet brzuszek, co jest ponoć oznaką zaufania. Taka panna z fochami ;-) Jej imię to pamiątka po naszym pierwszym spotkaniu. Złapałam ją jako dzikiego kociaka, znienacka i gołą ręką, a ona mnie ugryzła - mimo to nie puściłam i dlatego Gryzia jest dziś u nas. Bardzo chciałabym jej znaleźć super dom. ![]() Kajunia, też czarna i też z białą plamką na szyi, jest oczywiście zupełnie inna :-) Spogląda na świat spod przymkniętych powiek, wyrażając w ten sposób totalny luz i dystans do rzeczywistości. Ogromna z niej gaduła, jeśli spóźnię się z podaniem śniadanka, dostaję od niej głośną i dobitną reprymendę. Kaja bardzo lubi być głaskana, lubi też zabawę. Mieszka w osobnym pokoju z inną kotką tymczasową, Złotooką i bardzo się z nią zaprzyjaźniła. Kaja dostała imię na cześć gabinetu weterynaryjnego Kajman. To niestety jest smutna historia... Rodzeństwo Kai i jej matka zginęły na parkingu, który był ich "domem". Myślę, że Kaja już zupełnie nie pamięta tamtych czasów, jest z niej 100% domowego, kochanego kotka. Czarne koty są piękne! Tagi: kaja, halloween, gryzelda skomentuj (3) 2011-09-29 01:17:24 Jakie to szczęście, że nie wygraliśmy! Przynajmniej nie tym razem. Wczoraj, wracając z pracy, zobaczyłam przed punktem Lotto kolejkę. Potem zobaczyłam tabliczkę z informacją, że będzie 50 mln do wygrania. Łał! Stanęłam w kolejce, kupiłam los, schowałam kupon do torebki. Wróciłam do domu, położyłam torebkę (niefrasobliwie) na krześle w kuchni. Potem przyjechał do nas mały dzikusek na intensywne oswajanie, kociak z tego zdjęcia. Potem działy się różne typowo-domowe rzeczy wieczorne, o ile w określenie "typowe" można wliczyć np. wsadzanie do klatki z fuczącym i prychającym dzikuskiem ręki w rękawicy narciarskiej ;-) No, ale to prawie dzień jak co dzień, plus szansa na 50 mln wygranej. Rano weszłam do kuchni i zobaczyłam moją ukochaną torbę na podłodze. Nie miałam złudzeń, podnosząc ją sprawdziłam tylko pro-forma - tak, była zasikana. To mnie obudziło lepiej od najmocniejszej kawy. No cóż, nasze koty musiały jakoś wyrazić swoją głęboką niechęć wobec kolejnego przybysza i kolejnej rewolucji w domu... A w ogóle to moja wina, nie powinnam zostawiać torby w takim miejscu. Wytrząsnęłam wszystko z zasikanej torby i włożyłam ją do pralki, nastawiając płukanie. Ważne rzeczy włożyłam do innej torebki, stosik niepotrzebnych papierów wrzuciłam do kosza. Potem poranek już biegł zwyczajnym rytmem. W drodze do pracy uświadomiłam sobie, że w koszu mógł wylądować również kupon lotto, czyli potencjalne miliony. Zadzwoniłam do Wu, jeszcze był w domu, uf uf, poprosiłam, żeby wyjął z kosza papiery, bo może tam być coś ważnego. Wyjął. Wróciłam z pracy do domu. Przejrzałam papiery - kuponu nie ma. Wu wyjął z pralki torbę, a z niej wyjął... kupon. Potencjalne miliony w formie kilku kawałków rozmakającego papieru. Ała. Poskładałam nędzne resztki kuponu, sprawdziłam numerki - uf. Jak to dobrze, że nie wygraliśmy. Głupio byłoby w ten sposób stracić tyle forsy, prawda? PS Dzikusek już mruczy ślicznie i głośno, nadstawia się do głaskania. Jesteśmy na bardzo dobrej drodze do oswojenia. Rękawica narciarska już jest niepotrzebna i schowana. skomentuj (3) 2011-09-25 23:00:42 Zmiana wystroju ![]() Jak widać koty się komponują. Białym kotom zdjęcia robimy w dzień, czarnym - w nocy (i dlatego jakość nie taka jak by się chciało, cóż, trzeba chwytać momenty i nie marudzić na niesprzyjające okoliczności przyrody oraz nastroju kota). Tagi: młody, zbieractwo, rózik, kocie zbiory skomentuj (5) 2011-09-21 16:24:48 Dziewczynki do wzięcia Pokój Wu zajmują Dziewczynki. Dziewczynka duża - grubaśna Złotooka i Dziewczynka mała, czyli Kaja-chucherko. Dziewczynki zżyły się ze sobą calkiem, kiedy wchodzę do "ich" pokoju, najczęściej widuję je razem, przytulone. Kaja, jak to kociak, miewa chwile głupawki i rozrabiactwa. I to są chyba jedyne momenty, kiedy Złotooka jej nie lubi, unika, chowa się przed nią, a nawet syczy. Jak już Kai głupawka przechodzi, Złotooka znowu ją przytula i myje jej głowę, jakby na nią nawet raz nie syknęła.
Dziewczynki dnie spędzają we dwie, a w nocy jest z nimi Wu. Mają wesoło - Złotooka myje mu głowę, a Kaja po nim skacze. Z Dziewczynkami nie sposób się nudzić :-) Dziewczynki są do wzięcia. Tagi: adopcja, kaja, adopcja kota, złotooka skomentuj (3) 2011-09-15 14:49:02 Ciepłe kotki Zbieractwo różne formy przybiera. Nasza kocia kolekcjomania obejmuje nie tylko bibeloty czy rzeczy użytkowe z motywem kota, ale również wszelakie, nieożywione kocie aspekty rzeczywistości. Czego nie możemy zdobyć, to chociaż uwieczniamy, jeśli nie mamy przy sobie aparatu foto, to choć komórką. Komórka Wu przywiozła z Białegostoku taką oto pamiątkę: ![]() I jak tu wgryźć się w kotka? Lepiej zrobić zdjęcie... Tagi: zbieractwo, kocie zbiory skomentuj (7) |
|