![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() |
Sztuka MruczeniaPsy machają ogonem gdy się cieszą, żaby kumkają by następnie w świetle księżyca oddać się cichszym przyjemnościom. Koty mruczą gdy są szczęśliwe, a to mruczenie jest głęboko uwewnętrznioną i uzewnętrznioną kocią sprawą, która istnieje sama dla siebie. […]Kocie mruczenie to doskonała radość, która sama sobie wystarcza. Bardziej niż ludzki uśmiech zbliża do stanu idealnej błogości. […] Ludzka radość wyraża się w psi sposób, a nie w stylu kotów. […] Żaden człowiek nie umie się cieszyć po kociemu. E. Skasa-Weiss 2012-05-27 23:56:41 Kociarze, nie zabierajcie konwalii do domu! Na forum miau przeczytałam taki wpis: (...) moja Bryza spadła z kanapy nieprzytomna. Po chwili wstała i zataczając się próbowała wejść znowu na swoje miejsce. Dostała drgawek i cala się trzęsła. Poleciałam do weta! Pani pytała się czy (kotka) nie zjadła jakiegoś kwiatka. A ja zapomniałam, że mój TŻ przyniósł konwalie od swojej mamy. Znalazłam po powrocie do domu te pieruńskie habazie i było nadgryzione! (...) Koteczka jest w trakcie leczenia, na szczęscie jest już dużo lepiej. Życie Bryzy uratowała szybka reakcja opiekunki, która zabrała ją do weta ok. 2 h po tym, jak kotka nadgryzła konwalie. Mając w domu zwierzaki, a zwłaszcza ciekawskie koty, zastanówmy się, czy wszystkie rośliny i kwiatki w domu są dla nich bezpieczne. W sieci można znaleźć całe listy roślin trujących. Na pewno niebezpieczne są wszelkie cebulowe (np. tulipany, lilie, a także po prostu cebula i szczypior), niebezpieczna jest diffenbachia, dracena, bluszcze, wilczomlecze (zwłaszcza te o miękkich liściach, jak np. popularna na Boże Narodzenie 'gwiazda beltejemska'). Nie wszystkie rośliny powodują od razu pełnoobjawową rekację organizmu, niektóre z nich kot może po prostu regularnie podgryzać, aż w końcu okaże się, że ma zniszczone nerki... Dlatego dobierajmy rośliny i kwiatki uważnie, a dla kotów miejmy na podorędziu zawsze wysianą kocią trawkę (czyli np. owies albo pszenicę). skomentuj (0) 2012-05-21 03:12:18 Jak nie zadzwoniłam do Straży Miejskiej Niedzielny poranek, tradycyjny spacer po bazarku. Przy jednym ze 'stoisk' zaczepia mnie podpity facet "jak by pani nazwała tego bociana?". Myślałam, że chodzi o jakąś zabawkę, ale facet się odsuwa i widzę kociaka uczepionego swetra kobiety (chyba żony). Mały burasek, nawet nieszczególnie przestraszony. Wzięłam głeboki oddech (żeby nie wrzeszczeć) i zapytałam, czy wiedzą, że sprzedaż zwierząt na bazarze jest nielegalna. Okazało się, że nie sprzedają, a kupili kociaka. I przy bramie jeszcze są do kupienia, 6-cio tygodniowe. Wściekłam się. Powiedziałam, że kociak jest za mały na oddzielenie od matki, że powinien mieć co najmniej 8 tygodni. Zaczęła się sprzeczka, podpity facet coś tam memłał, że jak zadzwonię na straż miejską, to on mnie załatwi, kobieta z buraskiem wykłócała się, że ona ma koty w domu i wie, że taki kociak jest już do zabrania. O dziwo, w kwestii wieku kociaka poparły mnie dwie panie, które sprzedawały swoje rzeczy naokoło. Ja już nie słuchałam awanturki, biegłam do bramy wyjmując komórkę. Niestety, już nie było 'stoiska' z kociakami. Pewnie wszystkie maluchy już zostały sprzedane. Schowałam komórkę, zła i smutna poszłam po truskawki... Ustawa z dna 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz.U. nr 111, poz. 714 z późn. zm.) Art. 10a. 1. Zabrania się: 1) wprowadzania do obrotu zwierząt domowych na targowiskach, targach i giełdach; 2) prowadzenia targowisk, targów i giełd ze sprzedażą zwierząt domowych; 3) wprowadzania do obrotu psów i kotów poza miejscami ich chowu lub hodowli. Telefon do Straży Miejskiej to 986 PS Po jakimś czasie uświadomiłam sobie, że panie, które mnie poparły w sprzeczce z właścicielką kociaka, mówiły "dziewczyna ma rację". No wiecie - dziewczyna ;-) Every cloud has a silver lining Tagi: ustawa skomentuj (2) 2012-04-14 15:27:46 Umaluj się kotkami Zbieractwo różne ma oblicza. Moje oblicze czasem bywa umalowane kocimi gadżetami... ![]() Producenci perfum Purr by Kate Perry sprawili mi niesamowitą radochę. Butla w kształcie kota cieszy moje oko, dlatego te perfumy kupiłam - w ciemno, nie znając zapachu. Tak tak, ale o dziwo, zapach również mi się spodobał, więc fioletowy kot nie pełni tylko funkcji dekoracyjnej, codziennie ubywa z jego zawartości :-) Nie mogę tego powiedzieć o perfumach Velvet Kitten Pussy Deluxe, pudełko śliczne, zapach mi nie odpowiada, na szczęście na butelce nie ma kotka, poprzestałam na próbce. Cieni do oczu kotkowych nie używam, jak widać. Szkoda byłoby mi psuć taki śliczny motyw kota... Lakier do paznokci w buteleczce w kształcie kotka jest super do patrzenia, ale gdyby lakieru ubywało, to widok by się zepsuł, prawda? Więc też nie używam. Stara, platerowana puderniczka na sypki puder do użytku się już nie nadaje, ale jest przepiękna (moim zdaniem) i zdobi toaletkę. Kocie lusterko czasem noszę w torebce. Zestaw - kotek firmy PUPA (uwielbiam tę nazwę!) też jest nietknięty, bo kotek śliczny, ale zawartość mi nie pasuje. No i cienie i błyszczyk się marnują... ![]() I tak oto wydało się, zbieram kocie gadżety użytkowe, których prawie nie używam! No to jeszcze jedno zdjęcie marnujących się kosmetyków. No, może nie całkiem się marnują, szminka jest trochę już zużyta.
Tagi: zbieractwo, kocie zbiory skomentuj (4) 2012-04-08 12:10:02 Śniadanko (świąteczne) Nasze 'baranki' już się pasą ;-) ![]() A potem co będzie? Wiadomo... Kto nie wie, niech zajrzy pod tag trawka Tagi: trawka, owies skomentuj (1) 2012-04-07 22:41:33 Alleluja świątecznie ![]() Dziś bardzo nietypowo, bo zdjęcie bez kota ;-) Ale koty oczywiście są tutaj najważniejsze i życzenia jak zwykle będą "kocie" - rozmruczanych świąt wielkanocnych życzę wszystkim, którzy tu zaglądają! skomentuj (0) 2012-03-08 23:09:05 Kobietom (kociarom szczególnie) z okazji święta...
skomentuj (5) 2012-03-07 17:11:32 Kolorowa rodzinka (wspomnieniowo) Telefon od pani Krysi, zaprzyjaźnionej karmicielki: Pani Jano, mamy kociaki w piwnicy! Jakie kociaki, przecież wszystkie kotki są już wysterylizowane?! Skąd kociaki?! "Dobrzy" ludzie podrzucili. Ktoś zorientował się, że w tej piwnicy żyją koty, że są dokarmiane, zadbane. Więc zadbał o koty, których nie chciał i podrzucił je do piwnicy pani Krysi. ![]() Kiedy pierwszy raz zobaczyłam trzy szylkretki, byłam przekonana, że to rodzeństwo, kolorowe kociaki. Ale nie, to była mamusia z dwójką córeczek. Matka była młodziutka i drobniutka, to musiał być jej pierwszy miot, bo miała może 8 - 10 miesięcy. Cała rodzinka była zjawiskowo piękna, kociaki dorodne, za to matka chuda jak patyk, wycieńczona ciążą i karmieniem małych. Kotki były wystraszone, ale całkowicie oswojone, ufne i miłe. Jak można tak kochane i śliczne stworzenia wywalić na bruk? Nie mam pojęcia. Nie mieści mi się to w głowie. Kolorowa rodzinka trafiła do nas. Najpierw do łazienki - to już taka tradycja, czyli kwarantanna. Mamusię nazwałam Szyla, a kociaki Tynia i Fifi. Siostrzyczki wciąż trzymały się razem, w zabawie i przez sen. Szyla była nimi zmęczona, ale wciąż jeszcze je karmiła mlekiem. Po pewnym czasie kocia rodzinka trafiła na salony i wtedy już Szyla stanowczo odsuwała od siebie córeczki, nadszedł czas na usamodzielnienie się dziewczynek. ![]() Takie ślicznotki cieszyły się dużym zainteresowaniem, zwłaszcza zjawiskowa Tynia, która miała spojrzenie, "jakby się martwiła o cały świat" - to słowa pani weterynarz, która leczyła kociaki z kociego kataru. Wystarczył dzień w piwnicy, żeby się zaraziły. Domy znalazły się szybko. Szyla trafiła do mojej koleżanki, dziś ma na imię Świstunka i szaleje jak kociak. Tynia i Fifi pojechały do Wrocławia, do innych pięknych i kolorowych kotów. Dziś mają na imię Nikita i Ginger, można o nich poczytać na blogu ich opiekunów Kasztanowo. A mnie, po kolorowej rodzince, zostały cudowne zdjęcia i jeszcze cudowniejsze wspomnienia. Jedno ze zdjęć bierze udział w konkursie na facebooku (proszę o głosy, jeśli się podoba ;-) ![]() I to zdjęcie skłoniło mnie do kolorowej wspomnieniowej notki. Pisząc ją uśmiechałam się cały czas do monitora :-) Tagi: wspomnieniowo skomentuj (3) 2012-02-24 08:33:27 Spotkajmy się na wystawie ![]() Będę na wystawie, na stoisku Koterii :-) Spotkajmy się! Tagi: impreza, wystawa, koteria skomentuj (2) 2012-02-17 20:55:33 Przytulanki w Dniu Kota
Tagi: dzień kota, rozik skomentuj (0) 2012-02-16 21:43:38 Z okazji Dnia Kota... ...chciałabym życzyć wszystkim kotom dużo szczęścia, zdrowia i pomyślności. I własnego domu. Kotom domowym życzę ciepłego, bezpiecznego domu pełnego miłości i fajnych opiekunów. Kotom wolno żyjącym życzę ciepłych piwnic, pełnych misek i życzliwych ludzi. Żeby każdy kot na świecie miał swoje miejsce, w którym będzie mu dobrze. A ludziom życzę, żeby każdy miał kota, którego kocha albo lubi. Albo żeby przynajmniej uśmiechał się na widok kotów. Bo koty są fajne. ![]() Z okazji Dnia Kota zamieszczam zdjęcie Bunkierka (troszkę wczorajsze, bo walentynkowe - ale to przecież taki słodziak!). I życzę Bunkierkowi, żeby wreszcie znalazł swój dom i fajnych ludzi. Tagi: dzień kota, adopcja kota, bunkier, pigalaki skomentuj (4) 2012-02-01 12:41:45 Na mrozie koty marzną... Mrozy są dokuczliwe dla ludzi, ale dużo gorsze dla zwierząt. My mamy ciepłe mieszkania, a one? W wielu miejscach ludzie zamykają przed kotami miejskimi swoje piwnice, nie pozwalają nawet stawiać budek. Gdzie te koty mają się schronić, ogrzać? Jak przeżyć zimę? Okażmy im trochę serca. ![]() Na zdjęciu jest kotka zwana Lwicą - to dlatego, że kilka lat temu, podczas łapania na sterylkę, okrutnie mnie i Wu pokiereszowała. Całe lato nosiłam długie spodnie przez nią! Ona ma schronienie, dba o to pani Krysia. Ale wiele kotów zastaje tylko zamknięte szczelnie okienka, nie mają żadnego schronienia, bo ludzie nie pozwalają też postawić dla kotów budek, albo te budki demolują. W tak zimne dni to jest okrucieństwo. skomentuj (2) 2012-01-30 09:43:02 Jak Złotooka gości przyjmuje Wczoraj mieliśmy gościa, moja siostra zawitała do nas z daleka :-) Lu sama ma dwa koty i psa, więc oblężenie przez nasze futrzaki i różne związane z tym aspekty życia kociarza przyjęła jako rzecz całkiem oczywistą i miłą (no, może oprócz sierści w kawie, to normalne, ale raczej jednak nie jest miłe). Gość na noc został ulokowany w pokoju gościnnym oczywiście. W pokoju, który obecnie gości Złotooką i Kaję. Zamknęły się drzwi. Po kilkunastu minutach drzwi się otworzyły i wyłoniła się z nich Lu w piżamie, z łopatką w ręku, zmierzając szybko do łazienki. Bynajmniej nie za swoją potrzebą. To Złotooka zapewniła gościowi ostatnią przed snem przebieżkę. Nie odważyłabym się przyjmować gości, którzy nie mają zwierząt. Bardzo możliwe, że tacy goście nie odważyli by się u nas zostać na noc. Ich strata ;-) Tagi: adopcja, adopcja kota, złotooka skomentuj (1) 2012-01-21 23:51:09 Goła kanapka Kiedy byłam dzieckiem, sporo czasu spędzałam ze swoją czeską babcią. A w jej domu był pies, a właściwie sunia, Hexa. Hexa była jamnikiem szorstkowłosym, przez co do dziś mam słabość do tej rasy. Pamiętam, że każdy posiłek w obecności psa był dla mnie udręką. Bo Hexa żebrała. Siadała przy człowieku, na przykład przy mnie i patrzyła. Czasem z jej paszczy wydobywało się ciche i krótkie skamlenie, ale głównie pamiętam ten świdrujący mnie wzrok. Tak tak, Hexa żebrała o jedzenie. Choćby nie wiem jak była najedzona, zawsze nasz posiłek był lepszy. Presja jej spojrzenia niemal odbierała mi apetyt, a trzeba było być twardym i nie wolno było dawać Heksie jedzenia ze stołu, żeby się nie nauczyła, że żebranie się opłaca. Zgadnijcie dlaczego Hexa zawsze siadała przy mnie. I czemu wiem, że nie nadaję się na opiekunkę psa ;-) Koty mają inną politykę jedzeniową. One nie żebrzą jak pieski. One wymuszają. Albo po prostu sobie biorą i już. ![]() Wystarczy chwila nieuwagi, mrugnięcie oczu, momencik tyłem do talerza. Jeśli przygotowujesz lub spożywasz posiłek w domu z kotami, nie możesz się zdekoncentrować choćby na moment. Nie wiem który kot ukradł mi część kolacji. Mam swoje podejrzenia. Na podstawie dowodów nagannego zachowania Młodego sprzed kilku lat. Ten jedyny raz, kiedy dał się złapać na gorącym uczynku. ![]() Więc albo to Młody jest złodziejem wędliny, albo wychował sobie godnych następców. W sumie to podejrzewam je wszystkie. Tagi: kulinaria, młody skomentuj (4) 2012-01-17 00:11:16 Wycieczki Dziewczynek Złotooka od kwietnia ubiegłego roku mieszka sobie w jednym pokoju - najpierw była tam zamknięta bo kwarantanna i leczenie, potem okazało się, że ma alergię pokarmową, więc nie może podjadać z misek karmy reszty kotów. Złotooka tak się przyzwyczaiła do swojego pokoju, że z niego nie wychodzi, tylko przyjmuje wizyty innych kotów, kiedy zostawiamy otwarte drzwi. Od kilku miesięcy Złotooka ma towarzystwo Kai, która też szuka domu. Kaja czasem robi wypady do przedpokoju, a nawet do salonu, ale to tylko krótkie wycieczki krajoznawcze. Nie przeszkadza nam to, bo Kaja może jeść normalną karmę, więc nawet jeśli coś tam łyknie z misek w kuchni, nic się nie dzieje. Jednak kilka dni temu Złotooka bardzo nas zaskoczyła. Wu znalazł ją na blacie w kuchni! Pierwszy raz Złotooka sama z własnej woli powędrowała tak daleko. Oczywiście zaraz wróciła do siebie, jednak następnego dnia w kuwecie znalazły się dowody zbrodni... Złotooka musiała się najeść zwykłej karmy, na którą zareagowała biegunką. 'Zakazany owoc' trochę jej zaszkodził. W sumie nie wiem komu bardziej - jej czy nam. Złotookiej chyba skutki niedozwolonego obżarstwa nie przeszkadzały szczególnie, za to my musieliśmy intensywnie wietrzyć ;-) A oto Kajunia na wycieczce krajoznawczej do salonu: ![]() Tagi: adopcja, kaja, adopcja kota, złotooka skomentuj (3) 2011-12-31 11:26:49 Do siego roku!!!
skomentuj (1) |
|