księga gości


2009
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień



sztukamruczenia

Psy machają ogonem gdy się cieszą, żaby kumkają by następnie w świetle księżyca oddać się cichszym przyjemnościom. Koty mruczą gdy są szczęśliwe, a to mruczenie jest głęboko uwewnętrznioną i uzewnętrznioną kocią sprawą, która istnieje sama dla siebie. […]
Kocie mruczenie to doskonała radość, która sama sobie wystarcza. Bardziej niż ludzki uśmiech zbliża do stanu idealnej błogości. […]
Ludzka radość wyraża się w psi sposób, a nie w stylu kotów. […] Żaden człowiek nie umie się cieszyć po kociemu.

E. Skasa-Weiss



2009-11-17 10:47:18
PoKoty parapetowe...

par1   par2

par3   par4

...i łóżkowe   loze2


Czy ktoś jeszcze śmie twierdzić, że jeden kot jest szczęśliwy?!

skomentuj (1)

2009-11-14 23:03:56
Taki kot z działek...

Fanaberia

Królewna Fanaberia, czyli kotka złapana na działkach pod Warszawą. Dwa dni spędziła w Koterii, przywiozłam ją do nas dzień po sterylce. Wzięłam ją bo śliczna, tak tak, to była chwila słabości. Dlatego kotka ma na imię Fanaberia.
Pierwszego dnia Fabi zaprezentowała nam matrixa, czyli skakanie po ścianach i odbijanie się od szyby okna. Kilka następnych dni spędziła głównie w wersalce, w pokoju gościnnym, skąd wydłubywałam ją na głaskanie i oswajanie. Teraz Fanaberia już jest zakumplowana z ludźmi i większością kotów, drzwi od "jej" pokoju są już otwarte, a ona robi wypady na salony i do kuchni, zwłaszcza jak daję puszkę.

skomentuj (4)

2009-11-12 12:18:04
Reanimacja za pomocą łyżeczki do herbaty
Mamy telewizor dla kotów - niewielkie, pełne gupików akwarium. Ustawione tak, żeby to koty miały najwięcej radochy. No i mają, codziennie odbywają się "polowania" na rybki i tańce wokół szyb (gupiki i kiryski dobrze to znoszą, tylko zbrojnik się boi i chyba muszę go oddać do spokojniejszego lokum).

Kilka dni temu postanowiłam upiększyć koci telewizor i dokupiłam do niego nową roślinkę. Sprzedawca zapytał jak długo będę wracać do domu, usłyszawszy, że pół godziny, wyłowił roślinkę, włożył do foliowej torebki, nadmuchał, zawiązał i wręczył mi pakunek. Do domu dojechałam faktycznie w 30 minut, odlałam do miski trochę wody z akwarium i włożyłam roślinkę. Chciałam ją obejrzeć dokładnie na okoliczność ślimaków, których za dużo już w akwarium i nowych stanowczo nam nie potrzeba.
Przyglądam się... najpierw zobaczyłam czarnego śmiotka pływającego po powierzchni. Potem ze zgrozą uświadomiłam sobie, że to rybka. Pewnie martwa, tyle czasu bez wody. Złapalam łyżeczkę i dotknęłam śmiotka-rybki. Ruszyła płetwą. Żyje?! Nalałam wody do szklanki, przełożyłam. Nic. Popukałam łyżeczką w szklankę. Rybka znowu ruszyła pletwą.
Żyje?!...
No i tak pukałam co jakiś czas w szklankę, a rybka coraz dłużej ruszała płetwą, potem dwiema, potem cała już się ruszyła. Minęło może pół godzinki kiedy uznałam, że rybka już jest całkiem żwawa i wpuścilam ją do akwarium.

Pływa mi teraz wśród gupików coś małego, czarnego i stanowczo żywego. No i nie wiem co to, może jakiś rekin.



skomentuj (2)

2009-10-25 23:14:33
No comments...

koty śpią

skomentuj (6)

2009-10-22 11:56:03
Taka tradycja chrupkowa

Przytargałam wielki wór (10 kg) chrupek do kuchni, rozstawiłam puszki na podłodze, zaczęłam przesypywać. Dzień chrupkowy! Manna leci z nieba! Hurrraaa! Co tam miseczki, to furda. Miś zawsze dzień chrupkowy świętuje.

Miś i chrupki

skomentuj (1)

2009-10-18 12:36:52
Pożegnanie Cypisi

Cypisia

Urodziła się na działkach pod Mińskiem. Jej rodzeństwo i matka umarły, malutka była bardzo chora, ale dzielnie walczyła. Była u nas tylko dwa dni, kruszynka, 40 dag burego futerka. Dziś w nocy Cypisia umarła. Przepraszam maleńka, że nie udało się nam...

skomentuj (2)

2009-10-07 15:14:05
Rózik w nadświetlnej...

Wczoraj Rózik przeżył mrożącą krew w żyłach przygodę - reklamówka na niego napadła.

Foliowe torby zawsze od razu chowamy, papierowym przecinamy uszy i dajemy się kotkom pobawić. Niestety, czasem z szafki z foliówkami coś wystaje, a uparty kotek najwyraźniej wyciągnął sobie jedną żeby się pobawić... Skąd mógł wiedzieć, że wredna reklamówka rzuci się na niego, oplącze plecy i będzie go ganiać po mieszkaniu!

Byłam w domu, usłyszałam straszliwy hałas, przed oczami mignął mi Rózik w nadświetlnej. Przefrunął z torbą na plecach mieszkanie kilka razy, rozmazując się w oczach, w końcu uciekł za narożnik - wsunął się w tak wąską szczelinę, że nie miał się jak wydostać. Musiałam meble przesuwać, żeby uwolnić przerażonego kotka, strzępy reklamówki leżały tuż za nim. Rózik przytulił się do mnie jakby chciał się we mnie wcisnąć, serducho mu waliło. Jeszcze z pół godziny rozglądał się czujnie, czy jakaś wredna reklamówka nie dybie na niego...



A to Rózik sprzed kilku tygodni. Robił za gąbeczkę.

Rózik

skomentuj (2)

2009-10-01 13:51:45
Pies, czyli nie kot. Głoduje i marznie, chce kogoś pokochać

psiak


Psiak jest młodziutki (pewnie nie ma jeszcze roku), śliczny i bardzo miły. Całe lato błąkał się naokoło działek w Markach (Czarna Struga), w końcu jakoś trafił za ogrodzenie. Upodobał sobie panią Wandę, dogadał się z jej psem. Pani Wanda latem bywała na działkach często, karmiła psiaka, pozwoliła mu spać na ganku. On, chociaż bez obroży i smyczy, chodził z nią i jej psem na spacery. Na początku nieufny i płochliwy, teraz daje się głaskać nawet obcym (np. mnie). Od razu się poddaje, pokazuje brzuch (to chyba u psów oznaka uległości? nie znam się na psach).

Teraz przyszła jesień, zrobiło się zimno. Na działkach pusto, coraz mniej osób przyjeżdża. Pani Wanda wpada już tylko w weekend i nawet nie nocuje. Ten młodziutki, zagubiony piesek dostaje jedzenie raz w tygodniu (!) i nie ma się gdzie schronić przed zimnem, śpi niemal pod gołym niebem...

Błagam o DT albo dom stały. To młodziutki, przemiły, nieśmiały i uległy piesek. Dogaduje się z innymi psami, nie wiem jak reaguje na koty. Trochę boi się dzieci, a raczej hałasu i gwałtownych ruchów - kto wie co przeżył zanim trafił na działki.

Telefon do pani Wandy: 0 608 362 950 - ona zna pieska najlepiej, można z nią pojechać zobaczyć go, ona może też przywieźć psiaka do Warszawy, jeżeli ktoś będzie chciał się nim zająć.




skomentuj (2)

2009-09-30 16:43:01
Mały gość, ale na krótko

Takie małe, dziwne coś jest u nas od trzech dni. A za trzy dni pojedzie do swojego nowego domu. Masza.

Masza

skomentuj (0)

2009-09-28 14:50:58
Na każdego kota gdzieś czeka dom...

Czy wiecie jakie to straszne oddać kota, którego miało się w domu ponad rok? A jednocześnie - jakie wspaniałe?

Iglak ma nowy dom. Mój mroczny książę, najpiękniejszy czarny kot na świecie. Był u nas tak długo, już traciłam nadzieję, że uda się znaleźć dom dla niego. Kilka osób pytało o czarne cudo, ale najwyraźniej nie czytali dokładnie ogłoszeń, bo zawsze rezygnowali słysząc, że to kot, który nie przepada za ludźmi. Raz o mało go nie oddałam, na jedynaka. Nawet odbyła się wizyta przedadopcyjna, już prawie chciałam zaryzykować, ale... nie, to jest kot, który kocha inne koty i bardzo ich potrzebuje. No i znalazł się taki cudowny dom, z dwoma kotami i ludźmi, którzy zakochali się w pięknym, niedostępnym Iglaku. A w nowym domu Iglak bardzo szybko zaprzyjaźnił się z kotami, zaś do ludzi przychodzi w nocy spać. I pozwala się głaskać od czasu do czasu.

Kiedy Iglak wyjechał było mi bardzo źle, polało się trochę łez. Teraz jestem szczęśliwa czytając relacje z domu Iglaka, np. takie:
Dziś był fajny poranek. Dla mnie weekend to często jedyna szansa, aby odespać zaległości z dni roboczych, więc leże w łóżku długo. Ale koty zawsze się z tego cieszą i nagminnie mnie wtedy odwiedzają, przytulają, domagają miziania itp.
Iglak widocznie pozazdrościł, albo jest naśladowca (tak mi się wydaje) bo dwa razy powtórzyła się podobna sekwencja: Ciri wskakuje na łóżko i zaczyna mnie udeptywać, nachylać do miziania itp. i chwile potem wskakuje Iglak (...), staje obok Ciri i bardzo pozytywnie reaguje na głask. Też zaczyna się wyginać itp. i widać, że głaskanie daje mu przyjemność, mruczy.


Może i Świerczek się doczeka...

skomentuj (3)

2009-09-24 12:47:17
Cisza (wspomnieniowo, bo już bryka w swoim nowym domu)


Cisza

skomentuj (5)

2009-08-31 15:28:19
Nie o kotach tym razem
Czy są wśród Was podglądacze kaczych kuprów?

Niedaleko naszego domu jest park, w którym są kaczki. Za każdym razem, kiedy jesteśmy w tym parku, "polujemy" na kacze kupry ;-) Kaczki czasem żerują na płytkiej wodzie, wyjadając z dna, a wtedy nad powierzchnią wody można zobaczyć ich kupry mierzące w niebo. Niekiedy oprócz takiego kupra widać machające w powietrzu kacze łapki. Cuuudne to widoki!

Podczas krótkiego wypadu na Mazury udało mi się upolować i uwiecznić kuper łabędzia.

kuper łabędzia



skomentuj (4)

2009-08-06 14:01:29
Małpeczka z miseczki wybiera chrupeczki...
...łapeczką.
A potem szaleje z chrupeczką po całej kuchni, ba! czasem i do przedpokoju się zapędzi. Z chrupkami jest lepsza zabawa niż z myszką czy piłeczką (nuuudy). Chrupka można sobie złapać dwiema przednimi łapkami i skakać jak małpka jakaś. Chrupka można wcisnąć w jedną łapkę i zamaszyście wymachując nią wyrzucić łukiem na drugi koniec kuchni. A potem polecieć za chrupkiem i go zamordować. I znowu do miski, po kolejną zdobycz.

I kto powiedział, że jedzenie jest nudne?

skomentuj (3)

2009-07-28 15:58:29
Cisza co burzy ni odkurzacza się nie lęka

Cisza

Wydawałoby się, że to taki eteryczny-poetyczny kociak. A tymczasem to straszliwe tornado, głuche, więc niczego się nie boi. Łobuzuje okropnie, robi burdel na kółkach wszędzie, gdzie się pojawi, zwala i wywala co się da, a że głucha, to nie przerywa, nawet jak hurgotu narobi takiego, że wszystkie koty się chowają... Jak już narozrabia, to zmęczona śpi, na przykład tak:

Cisza

Cisza jest przyrodnią siostrą Rózika, złapana wraz z piątką rodzeństwa w piwnicy przy pizzerii. Pozostałe kociaki rozeszły się szybko do stałych domów, Ciszy jakoś nikt nie chciał, więc ją zabrałam z lecznicy. W autobusie zasnęła kamiennym snem - wtedy pomyślałam, że nie słyszy. W domu to sprawdziłam za pomocą różnych hałaśliwych przedmiotów. Miałam rację, Cisza jest głucha jak pień. I wcale jej to nie przeszkadza, wręcz odwrotnie, żaden kot nie śpi tak dobrze jak ona.


skomentuj (4)

2009-07-06 13:10:48
Zabierz kotom te motylki!!!
Pewnego dnia na stole było jakieś zamieszanie, biegały i skakały koty, zaaferowane czymś niezwykle. Po stole biegają?! Zganiałam. A koty uparcie na stół wracały. Wszystko jak zwykle, na stole nic ciekawego (dla kotów szczególnie), żadna mucha nie wleciała i nie tłucze się na oknie (przy stole). O co chodzi? Zganiam koty, koty uparcie wracają. I tańczą po stole, szalone pląsy odstawiają.
Uparcie zganiałam roztańczone koty.
Koty uparcie wracały na stół i odstawiały coraz dziksze pląsy.
W końcu postanowiłam zgłębić zagadkę kuchenną, zaczęłam oglądać stół - nic. Wszystko jak zwykle. Na stole też wszystko jak dotychczas, kilka puszek, kosz z gazetami, słój z orzechami... I motylki! W słoju latają motylki! Zagadka rozwiązana. Koty już dostawały szału, w słoju też latające szaleństwo, jakie szczęście, że szczelnie zakręcony, gdyby motylki wyleciały na wolność... Oj, w mieszkaniu byłaby niezła demolka.

"Kochaaanieeee! zabierz kotom te motylki!!!"


Słój już jest pusty, na stole w sumie panuje spokój, gorzej dzieje się na parapecie, ale to zasługa wyjątkowego, małego kotka. O parapetowych (i nie tylko) szaleństwach Ciszy też napiszę.


skomentuj (0)


Ośrodek dla kotów miejskich
Kolczyki dla KOTERII Ręcznie robione kolczyki. Kupując je pomagasz kotom miejskim!
KOTERIA Sterylizujemy ponad 100 kotów miejskich miesięcznie!

kontakt
sztukamruczenia@gmail.com Napisz do mnie jeżeli chcesz przygarnąć kota!

referencje (koty, które były u nas i znalazły domy)
Sówka również ze schroniska, oddana przez własną panią...
Mopsia ['] cudowna "persiczka" z łódzkiego schroniska
Mystery Man ['] zwany eMeMkiem, pierwszy tymczasowy "pers"
Sisi księżniczka wśród wannowych syrenek
Serena najszybciej znalazła dom
Samira najtłuściejsza syrenka
Samanta to jedna z czterech syrenek wannowych
Małaczarna była u nas bardzo krótko, ale szukać jej nowego domu trzeba było dwa razy
Mahonia dość długo była Mahonkiem - weci myśleli, że to kocurek
Pikasia razem z siostrą Mahonią to nasze pierwsze koty tymczasowe